Genialny powrót Majchrzaka po kontuzji. Polak zdeklasował Amerykanina w Szanghaju
W środę rozpoczęła się główna rywalizacja na turnieju ATP Masters 1000 w Szanghaju. W 2023 roku zmagania te wygrał Hubert Hurkacz. W tym sezonie nie zobaczymy wrocławianina w tej lokalizacji. Jedynym naszym reprezentantem w singlu jest Kamil Majchrzak. Dziś tenisista z Piotrkowa Trybunalskiego stanął do walki o awans do drugiej rundy. Jego przeciwnikiem okazał się Ethan Quinn. Polak nie dał szans swojemu rywalowi, wygrywając 6:3, 6:4. Teraz Majchrzak zmierzy się z innym Amerykaninem, już z grona rozstawionych.

Ostatnie tygodnie u Kamila Majchrzaka (66. w rankingu ATP) stały pod znakiem powrotu do zdrowia po kontuzji, jakiej nabawił się w trakcie meczu z Karenem Chaczanowem na US Open. Polak naderwał wówczas mięsień międzyżebrowy. Nasz reprezentant, będąc na wysokim poziomie adrenaliny, odwrócił losy spotkania z Rosjaninem, ale podczas pojedynku trzeciej rundy z Leandro Riedim można było już dostrzec, jak uraz wpływa na jego serwowanie. 29-latek podjął bolesną decyzję o kreczu w końcówce pierwszego seta.
Kontuzja okazała się na tyle poważna, że tenisista pochodzący z Piotrkowa Trybunalskiego musiał zrezygnować z występu w meczu Pucharu Davisa z Wielką Brytanią, wspierał swoich kolegów z trybun. Majchrzak wycofał się także ze zmagań rangi "500" w Tokio. Premierowym startem Kamila po przerwie okazał się turniej ATP Masters 1000 w Szanghaju. Polak leciał do Chin bez większych oczekiwań, chciał sprawdzić swoją dyspozycję po urazie. W pierwszej rundzie trafił na Amerykanina - Ethana Quinna (72. w rankingu ATP), którego pokonał w drugiej fazie tegorocznego Wimbledonu.
ATP Szanghaj: Kamil Majchrzak kontra Ethan Quinn w pierwszej rundzie
Mecz rozpoczął się od serwisu Majchrzaka. Od pierwszych piłek oglądaliśmy spotkanie, w którym gra była oparta na dobrym serwowaniu. Przez długi czas panowie niemal wzorowo prowadzili gemy przy własnym podaniu. Kluczowy moment premierowej odsłony przypadł na szóstego gema - wtedy to Kamil wykorzystał słabszy moment Ethana. Polak doczekał się pierwszych break pointów. Już premierowa okazja została zamieniona na przełamanie. Później nasz reprezentant kontrolował sytuację na korcie, dzięki czemu pewnie wygrał seta 6:3.
Druga część pojedynku mogła rozpocząć się znakomicie z perspektywy Majchrzaka. Po agresywnym returnie Kamil wywarł presję na przeciwniku i wywalczył sobie break pointa. W kluczowym momencie gema Quinn podjął ryzyko i to mu się opłaciło. Ostatecznie wyszedł z opresji, wygrywając trzy akcje z rzędu. Chwilę później nasz reprezentant dopiął jednak swego. Tym razem wypracował sobie aż dwie okazje na przełamanie. Przy ostatniej z nich znów zafundował przeciwnikowi kąśliwy return, po którym Amerykanin nie znalazł odpowiedzi.
29-latek dominował nad tenisistą z USA w niemal każdym aspekcie, bardzo dobrze rozgrywał to spotkanie pod kątem taktycznym. Niewiele zabrakło, a w trakcie siódmego rozdania Majchrzak wywalczyłby sobie kolejnego break pointa. Na przeszkodzie do szczęścia stanęła taśma, która zatrzymała piłkę posłaną przez Kamila. W dziewiątym gemie Polak doczekał się już szans na przełamanie, które okazały się jednocześnie meczbolami. Wówczas Quinn zdołał jednak wyjść z opresji. Od stanu 15-40, broniąc dwie piłki na zakończenie pojedynku, po czwarte "oczko" na swoje konto.
29-latek musiał zatem zamykać potyczkę przy własnym podaniu. I tak jak przez całe starcie - Majchrzak nie miał większych problemów, by utrzymać swój serwis. Ostatecznie Kamil wygrał spotkanie 6:3, 6:4, nie musząc bronić ani jednego break pointa przez cały pojedynek. W drugiej rundzie ATP Masters 1000 w Szanghaju zmierzy się z innym reprezentantem Stanów Zjednoczonych. Tym razem będzie to rozstawiony z "29" Brandon Nakashima.
















