Fręch odprawiła "uciekinierkę" z Rosji. Powrót z 3:5 30-40 dał awans Polce
Dwie godziny po tym, jak Magda Linette awansowała do drugiej rundy WTA 500 w Meridzie, Magdalena Fręch stanęła do walki o to, byśmy mieli dwie nasze tenisistki w najlepszej "16" zmagań. 28-latka wyszła na kort 30 minut po północy. Jej przeciwniczką okazała się zawodniczka, która zamieniła Rosję na reprezentację Uzbekistanu - Maria Timofiejewa. W drugiej partii Polka obroniła aż pięć setboli i po tie-breaku zapewniła sobie triumf 6:4, 7:6(6). Wiemy, z kim zagra o ćwierćfinał.

Magdalena Fręch ze zmiennym szczęściem rywalizowała podczas turniejów rangi WTA 1000 na Bliskim Wschodzie. Nasza reprezentantka dwukrotnie dostawała się do głównej drabinki jako tzw. lucky loser z eliminacji. W docelowych zmaganiach odniosła w sumie jedno zwycięstwo - broniąc aż trzech meczboli w pierwszej rundzie tysięcznika w Dosze przeciwko Ludmile Samsonowej.
Prosto z Dubaju nasza reprezentantka udała się do Meksyku, gdzie uwielbia grać. To właśnie w tym kraju sięgnęła po swój jedyny tytuł w głównym cyklu WTA, triumfując w imprezie rangi "500" w Guadalajarze w 2024 roku. Tenisistka klubu KS Górnik Bytom z pewnością liczyła, że i tym razem uda się wywieźć okazały wynik, który podreperuje jej dorobek punktowy w rankingu. Na "dzień dobry" 57. rakieta świata trafiła na kwalifikantkę - Marię Timofiejewą.
Co ciekawe, 22-letnia Rosjanka od kilku miesięcy reprezentuje barwy Uzbekistanu. Najwyżej w rankingu plasowała się na 93. pozycji. Był to efekt m.in. udanego Australian Open 2024, gdzie dotarła do czwartej rundy. Teraz znajduje się na 155. lokacie. Faworytką starcia była zatem Fręch. Obie zmierzyły się dotychczas tylko jeden raz, zaraz po wspomnianych zmaganiach w Melbourne. W pierwszej rundzie kwalifikacji do WTA 1000 w Dosze przed dwoma laty lepsza okazała się Magdalena, triumfując 2:6, 6:0, 7:6(5). Dziś Polka miała szansę na drugie zwycięstwo.
WTA Merida: Magdalena Fręch kontra Maria Timofiejewa w pierwszej rundzie
Mecz rozpoczął się znakomicie z perspektywy Fręch. Na "dzień dobry" posłała błyskotliwego dropszota, a potem dalej punktowała rywalkę. Po zaciętym trzecim gemie było już 3:0 dla naszej tenisistki. Po zmianie stron Timofiejewa zdołała utrzymać serwis, mimo że przegrywała już 15-30. To był moment, który przyniósł zmianę sytuacji na korcie. Maria coraz śmielej atakowała i przejmowała inicjatywę. Z kolei Magdalena zaczęła grać zbyt pasywnie. Podczas piątego rozdania reprezentantka Uzbekistanu odrobiła stratę przełamania. Na tym 22-latka nie poprzestała. W siódmym gemie wywalczyła sobie następne break pointy. Przy ostatnim Polka zanotowała błąd, po którym zrobiło się 4:3 z przełamaniem dla rywalki.
Na szczęście 155. rakieta świata nie potwierdziła przewagi. Po zmianie stron doszło do powrotnego breaka po błędzie Timofiejewej. Potem Fręch wróciła na prowadzenie, wychodząc ze stanu 15-30. W trakcie rozstrzygającej wymiany dziewiątego rozdania zobaczyliśmy piękną, długą akcję. Nasza tenisistka wróciła do lepszej gry i posłała uderzenie kończące z forhendu. Maria musiała utrzymać swoje podanie, by podtrzymać nadzieje na zwycięstwo w secie. Młoda zawodniczka została postawiona pod sporą presją i nie uniosła jej. Przełamanie do zera na korzyść Magdaleny sprawiło, że to Polka triumfowała w premierowej odsłonie 6:4.
Drugą część pojedynku otwierała Fręch. Jako pierwsza piłkę na wygranie gema miała 28-latka, ale ostatecznie doszło do przełamania po błędzie naszej tenisistki. Na szczęście po zmianie stron zawodniczka klubu KS Górnik Bytom szybko zniwelowała stratę breaka, a po trzecim rozdaniu znalazła się już na prowadzeniu. To był moment, w którym to Polka znajdowała się na fali. Magdalena miała piłkę na trzecie "oczko" z rzędu, ale ostatecznie długi gem trafił na konto Timofiejewej.
W następnych minutach rozpoczął się festiwal przełamań. Zapoczątkowała i zakończyła go reprezentantka Uzbekistanu. Po tym, jak w trakcie ósmego rozdania 22-latka zachowała swój serwis, zrobiło się 5:3 dla Marii. Zawodniczka z drugiej setki doczekała się setbola już w dziewiątym gemie. Mimo to Fręch wyszła z opresji i dorzuciła czwarte "oczko". Kolejne setbole pojawiały się przy podaniu 155. rakiety świata. Timofiejewa nie wykorzystała łącznie pięciu okazji. Potem nastał break point dla Magdaleny, który od razu został zamieniony w remis 5:5.
To nie był koniec emocji. Po jedenastym rozdaniu Maria ponownie znalazła się na prowadzeniu, chociaż to 28-latka jako pierwsza miała piłkę na 6:5. Reprezentantka Uzbekistanu dostała jeszcze jedną szansę na zamykanie partii przy własnym podaniu. Ponownie doszło do przełamania i ostatecznie zobaczyliśmy tie-breaka. W nim Timofiejewa posiadała wynik 5-4 i do tego czekały na nią dwa serwisy. Oba jednak przegrała, przez co nastał meczbol dla Fręch. Premierowej szansy Magdalena nie wykorzystała, ale po zmianie stron nadeszedł kolejny. Maria nie wytrzymała ciśnienia, popełniła błąd. Efektowny powrót Polki w drugiej partii został spuentowany. Finalnie nasza tenisistka triumfowała 6:4, 7:6(6). Rywalką w meczu o ćwierćfinał WTA 500 w Meridzie będzie rozstawiona z "7" Jessica Bouzas Maneiro.















