Magdalena Fręch prezentuje się z dobrej strony podczas letniego tournee po Ameryce Północnej. Niezłą dyspozycję udało się dostarczyć także do Cincinnati. W pierwszej rundzie dość pewnie pokonała Antonię Ruzic. Najwięcej problemów sprawiło Polce domknięcie meczu, ale ostatecznie udało się zwyciężyć bez straty partii. W drugiej rundzie przyszło efektowne zwycięstwo z Jeleną Ostapenko. Nieobliczalna Łotyszka zupełnie nie radziła sobie na korcie, popełniała sporo błędów. Nasza reprezentantka bardzo dobrze wykorzystała ten fakt i po raz pierwszy w karierze wygrała z tenisistką z Rygi. Końcowy wynik brzmiał 6:1, 6:3.
To, co robiło wrażenie po stronie Fręch, to dobre serwowanie. Skuteczna dyspozycja przy podaniu była wskazana także podczas potyczki z kolejną przeciwniczką. Tym bardziej, że poprzeczka powędrowała jeszcze wyżej. Po drugiej stronie siatki zameldowała się wiceliderka rankingu - Jelena Rybakina. Tenisistka występująca w barwach Kazachstanu miała prawo odczuwać zmęczenie ostatnimi dwoma tygodniami, do końca walczyła przecież z Igą Świątek o tytuł w Toronto. Dotychczas obie rywalizowały ze sobą trzykrotnie. Raz Fręch urwała seta - dwa lata temu w Dubaju, kiedy Rybakina przystępowała do turnieju tuż po finale w Dosze z Raszynianką. Teraz również mieliśmy nadzieję na ciekawe starcie.
WTA Cincinnati: Magdalena Fręch kontra Jelena Rybakina w trzeciej rundzie
Mecz rozpoczął się od serwisu Rybakiny. Już na "dzień dobry" zrobiło się ciekawie, bowiem pojawiły się dwa break pointy dla Fręch. Pierwszego Jelena obroniła na swoich warunkach, ale przy drugim Kazaszka posłała piłkę do korytarza deblowego. Po zmianie stron Magdalena podwyższyła prowadzenie na 2:0, nie tracąc żadnego punktu przy podaniu. W kolejnych minutach wiceliderka rankingu podniosła swój poziom i po pięciu rozdaniach znalazła się już z przodu. Polka musiała gonić wynik, ale robiła to skutecznie. Przetrwała nawet zaciętego, ósmego gema, gdzie toczyła się długa walka na przewagi.
Potem Rybakina dorzuciła piąte "oczko" na swoje konto i przerzuciła presję na stronę Fręch. Nasza reprezentantka musiała utrzymać podanie, by pozostać w grze o zwycięstwo w premierowej odsłonie. Jelena rozpoczęła dziesiąte rozdanie od wygranego punktu i wtedy gra została przerwana - przy stanie 4:5 0-15 z perspektywy serwującej Magdaleny. Nad areną pojawiły się krople deszczu. Najpierw panie usiadły na ławeczkach pod parasolami, ale później podjęto decyzję o zejściu do szatni. Był to dobry ruch, gdyż po chwili nastał mocniejszy opad i kort został zalany. Trzeba było go osuszyć. Panie powróciły na arenę po ponad 50 minutach.
Po krótkiej rozgrzewce nastąpiło wznowienie rywalizacji. Fręch od razu musiała się zmierzyć z ogromnym wyzwaniem. Początkowo wyszła na 30-15, ale od tego momentu punkty wpadały już na konto Rybakiny. Pierwszy setbol wystarczył do tego, by Jelena zapisała na swoim koncie rezultat 6:4 w premierowej odsłonie.
Finalistka z Toronto próbowała wykorzystać swoje momentum i pójść za ciosem na starcie drugiej części spotkania. Fręch zaimponowała jednak w czwartym gemie, broniąc łącznie trzech break pointów. W kluczowych wymianach pomógł dobry serwis. Na koniec zobaczyliśmy dwa asy z rzędu w wykonaniu Polki, łącznie miała już cztery. Na początku szóstego rozdania brakowało pierwszego podania naszej reprezentantce, przez co pojawiły się kolejne problemy. Magdalena znów jednak wyszła z opresji - obroniła trzy okazje na 4:2 i doprowadziła do wyrównania, zapisując na finiszu gema piątego asa.
Podczas ósmego rozdania nasza tenisistka prowadziła 40-15. Potem doszło do zwrotu akcji, pojawił się break point dla Rybakiny. W kolejnych minutach Fręch miała jeszcze trzecią piłkę na zamknięcie gema, lecz ponownie zrobił się remis. Wtedy gra została wstrzymana - przy stanie 4:6, 3:4 *40-40 z perspektywy serwującej Polki znów zaczęło padać. Tym razem zawodniczki od razu opuściły kort. Wróciły na arenę po około 45 minutach. Po wznowieniu Magdalena ostatecznie utrzymała podanie, broniąc czterech break pointów. W dziewiątym gemie przydarzyła się zaskakująca sytuacja. Wiceliderka rankingu po raz pierwszy napotkała na problemy przy swoim serwisie w tym secie. Doszło do przełamania już po premierowej okazji. Przy wyniku 5:4 Polka mogła zamykać drugą partię.
Rybakina błyskawicznie wypracowała sobie trzy szanse z rzędu na wyrównanie. Fręch zniwelowała dwa break pointy, ale przy trzecim, mimo bardzo dobrego serwisu, pojawiło się później zawahanie przy bekhendzie. Zrobiło się 5:5, ale to nie był koniec problemów Kazaszki. W następnym rozdaniu było 0-40 z perspektywy Jeleny. Finalistka z Toronto pokazała klasę, broniąc w sumie czterech szans na przełamanie. Po zmianie stron Magdalena serwowała pod presją pozostania w meczu. Obroniła trzy meczbole i po walce na przewagi doprowadziła do tie-breaka. W nim lepsza okazała się Rybakina. Turniejowa "2" zwyciężyła 6:4, 7:6(2) po 120 minutach gry i zameldowała się w najlepszej "16", gdzie zmierzy się z triumfatorką pojedynku Diana Sznajder - Maja Chwalińska.
Dokładny zapis relacji z meczu Magdalena Fręch - Jelena Rybakina jest dostępny TUTAJ.

















