Fręch czekała na mecz z Noskovą, a tu taka wiadomość. Czeszka pokonana
Poniedziałkowe spotkanie z udziałem Magdaleny Fręch okazało się prawdziwym thrillerem. Po obronie trzech meczboli Polka wygrała z Marketą Vondrousovą po tie-breaku decydującej partii. Los chciał, że w kolejnej rundzie na drodze naszej reprezentantki znów znalazła się Czeszka. Tym razem mowa o Lindzie Noskovej. Gdy zawodniczka urodzona w Łodzi czekała na ich potyczkę, rozstawiona z "9" przeciwniczka wyszła dzisiaj na kort, by rozegrać inny pojedynek. I została pokonana w bolesnych okolicznościach.

Magdalena Fręch dostroiła się do efektownego poniedziałku w wykonaniu naszych reprezentantów w głównym cyklu rozgrywek. Wszystko rozpoczęła Magda Linette w deblu, potem przyszły singlowe triumfy Kamila Majchrzaka, Huberta Hurkacza i Igi Świątek. W niemal jednym czasie nadeszły zwycięstwa: duetu Katarzyna Kawa/Jan Zieliński w mikście oraz zawodniczki urodzonej w Łodzi. 28-latka stoczyła pasjonującą batalię z Marketą Vondrousovą. Panie walczyły przez 3 godziny i 23 minuty. W dwunastym gemie trzeciego seta Czeszka posiadała trzy meczbole z rzędu, ale ostatecznie to Polka pokonała mistrzynię Wimbledonu 2023 - 7:5, 6:7(3), 7:6(0).
W drugiej rundzie Fręch ponownie zmierzy się z zawodniczką naszych południowych sąsiadów. Tym razem przyjdzie kolej na potyczkę z turniejową "9" - Lindą Noskovą. Dzisiaj Magdalena odpoczywała po zaciętym boju z Vondrousovą. Z kolei 21-latka pojawiła się na korcie w Brisbane, by rozegrać pojedynek w deblu, do którego zgłosiła się w duecie z Clarą Tauson. Czesko-duński team zmierzył się z tenisistkami rozstawionymi z "4" - Iriną Chromaczową oraz Aleksandrą Panową. Stawką był ćwierćfinał imprezy rangi WTA 500 w grze podwójnej.
WTA Brisbane: Noskova i Tauson kontra Chromaczowa oraz Panowa
Mecz rozpoczął się od podania pary Noskova/Tauson. W pierwszym gemie serwujące nie straciły ani jednego punktu. Po zmianie stron zrobiło się ciekawiej. Linda oraz Clara posiadał aż trzy break pointy na 2:0, ale nie wykorzystały żadnego z nich. Po chwili same musiały bronić okazji rywalek na przełamanie. Oddaliły trzy zagrożenia, doprowadziły do decydującej akcji. Mimo to dały zgarnąć kluczową wymianę returnującym. Chromaczowa i Panowa potwierdziły przewagę po kolejnym gemie, w którym również było 40-40. Na tablicy wyników zrobiło się 3:1 dla Rosjanek.
Minęło zaledwie kilka minut a sytuacja wyraźnie uległa zmianie. To Noskova i Tauson zaczęły wygrywać decydujące punkty i nie tylko odrobiły straty, ale nawet wyszły na prowadzenie 4:3. Ostatecznie o losach partii decydował tie-break, chociaż w jedenastym gemie Irina oraz Aleksandra miały jednego break pointa. W decydującej rozgrywce turniejowe "4" miały już 5-2, ale potem przeciwniczki doprowadziły do remisu. Wszystko rozstrzygało się w samej końcówce. Finalnie pierwszy set zamknął się wynikiem 7:6(6) na korzyść Rosjanek.
Taki obrót spraw natchnął rozstawione zawodniczki na początku drugiej części pojedynku. Szybko objęły prowadzenie 2:0. W następnych minutach Linda oraz Clara mogły całkowicie zniwelować stratę. Posiadały aż trzy okazje na 2:2, na dodatek przy własnym podaniu. Nie zdołały ich wykorzystać i gra czesko-duńskiego duetu kompletnie się posypała. Do końca pojedynku dominowały już Irina i Aleksandra. Wygrały wszystkie pozostałe gemy, dzięki czemu zapewniły sobie zwycięstwo 7:6(6), 6:1 i awans do deblowego ćwierćfinału w Brisbane. Z kolei Dunka oraz Czeszka mogą się już skupić na singlowych rozgrywkach.
















