Fissette wrócił do akcji. Już trenuje ze światową "1". Jest potwierdzenie
Turniej WTA 1000 w Miami był ostatnim, w którym Wim Fissette zasiadł w boksie Igi Świątek. 22 marca nasza reprezentantka przekazała Belgowi informację, że ich współpraca dobiegła końca. Dzień później opublikowała w mediach społecznościowych wiadomość na ten temat. 46-latek nie musiał zbyt długo czekać na powrót do pracy. Wczoraj ukazało się w sieci nagranie z jego udziałem. Pod okiem niedawnego szkoleniowca Raszynianki trenowała zawodniczka, która przewodzi w jednym z rankingów WTA.

Iga Świątek i Wim Fissette współpracowali ze sobą przez około 17 miesięcy. Kilka dni po sensacyjnym odpadnięciu z turnieju WTA 1000 w Miami, Raszynianka poinformowała, że Belg nie jest już jej trenerem. "Po wielu miesiącach wspólnej pracy z trenerem Wimem Fissettem podjęłam decyzję o tym, że pójdę inną drogą. To był intensywny czas pełen wyzwań i wielu ważnych doświadczeń. Jestem wdzięczna za jego wsparcie, doświadczenie i wszystko, co razem osiągnęliśmy - w tym spełnienie jednego z moich największych sportowych marzeń (wygranie Wimbledonu - przyp. red.). Dziękuję Ci Trenerze za ten czas i za lekcje, jakie dzięki Tobie odebrałam. Życzę Ci wszystkiego dobrego - zarówno zawodowo, jak i prywatnie" - przekazała wówczas 24-latka.
Nasza reprezentantka dość szybko znalazła nowego szkoleniowca. Wybór padł na Francisco Roiga, który przez kilkanaście lat współpracował z Rafaelem Nadalem. Gdy Polka zameldowała się na Majorce, w akademii 22-krotnego triumfatora imprez wielkoszlemowych, sam Hiszpan zdecydował się wspomóc Świątek w powrocie do lepszej dyspozycji. W mediach społecznościowych co pewien czas pojawiały się nagrania, jak Rafael aktywnie włącza się podczas treningów Igi i na bieżąco przekazuje swoje porady. Raszynianka wciąż przebywa w Manacor, ale już niebawem czeka ją podróż na kontynentalną część Europy. To dlatego, że wystartuje w turnieju WTA 500 w Stuttgarcie.
Wim Fissette powraca. Pod jego okiem liderka jednego z rankingów WTA
Czwarta rakieta świata nie zdecydowała się na występ przed własną publicznością w Gliwicach, w ramach meczu Polska - Ukraina o awans do BJK Cup Finals. 24-latka dała sobie kilka dni dłużej na spokojny trening. Inaczej ma się sprawa w przypadku byłego już szkoleniowca Świątek, czyli Wima Fissette'a. Belg wraca do pracy, właśnie podczas drużynowych rozgrywek. W najbliższy weekend wcieli się w rolę kapitana swojej ekipy w trakcie starcia z reprezentacją USA.
Patrząc ogólnie na potencjał obu nacji, wydawałoby się, że tenisistki ze Stanów Zjednoczonych są zdecydowanymi faworytkami do awansu. Amerykanki wystąpią jednak w mocno osłabionym składzie - zabraknie m.in. Coco Gauff, Jessiki Peguli czy Madison Keys. Na dodatek zawodniczki z kraju Beneluksu zagrają u siebie, w miejscowości Ostenda. Po siedmiu latach do ekipy powraca aktualna liderka deblowego rankingu WTA oraz 20. rakieta singlowego zestawienia - Elise Mertens. To ogromne wzmocnienie dla belgijskiego teamu. Wczoraj w mediach społecznościowych tamtejszej federacji pojawiło się nagranie, na którym widać przez moment, jak światowa "1" w grze podwójnej trenuje pod okiem Wima Fissette'a. W zajęciach wspiera ją także życiowy partner - Christopher Heyman.
Dzisiaj rozlosowano kolejność meczów w rywalizacji Belgia - USA. W piątek dojdzie do następujących spotkań: Hanne Vandewinkel - Iva Jovic oraz Elise Mertens - McCartney Kessler. Dzień później zobaczymy najpierw debla, do którego wstępnie anonsowano duety: Magali Kempen/Greet Minnen i Caty McNally/Nicole Melichar-Martinez. Potem wyznaczono jeszcze dwa singlowe starcia: Elise Mertens - Iva Jovic oraz Hanne Vandewinkel - McCartney Kessler.

















