Reklama

Reklama

Federer usłyszał w Paryżu: Człowieku, nie wtrącaj się

Gdy po południu Hiszpan Rafael Nadal walczył na stadionie im. Philippe’a Chatriera o awans do trzeciej rundy wielkoszlemowego Rolanda Garrosa, na bocznych kortach w Lasku Bulońskim trenował Jerzy Janowicz. Potem zmienił go Szwajcar Roger Federer, ze swoim trenerem Stefanem Edbergiem

Janowicz w piątek będzie grał w trzeciej rundzie paryskiej imprezy na drugim co do wielkości korcie im. Suzanne Lenglen. Jego pojedynek z Francuzem Jo-Wilfriedem Tsongą został wyznaczony jako trzeci w planie gier, zaraz po spotkaniu Serba Novaka Djokovicia z Chorwatem Marinem Cziliciem.

Reklama

W czwartkowe popołudnie Janowicz trenował na korcie numer cztery, najdalej odsuniętym od drewnianego domku klubowego. Obserwowała go pięcioosobowa grupa francuskich dziennikarzy oraz operator kamery z dziennika "L’Equipe".

W pewnym momencie dołączył do nich zdyszany jegomość wołając: "Roger przyjechał" i zgodnie podbiegli do domku klubowego. Faktycznie chwilę później na tarasie pojawił się Federer w towarzystwie Edberga, finalisty Rolanda Garrosa z 1989 roku.

Szwajcar ubrany w biało-granatowym dresie, z wystającym spod niego kapturem w biało-błękitne cienkie paski. Natomiast jego trener w klasycznej bieli od razu nasuwającej skojarzenia z tradycją Wimbledonu, który wygrywał dwukrotnie, w latach 1988 i 1990. Po chwili dołączył do nich ojciec tenisisty z Bazylei i grupa mężczyzn w eleganckich garniturach.

Po krótkiej dość kurtuazyjnej rozmowie obecny numer cztery w rankingu ATP World Tour zniknął w klubowym budynku i przez przyciemnioną szybę z trudem można było dostrzec jak się rozgrzewa i rozciąga z użyciem specjalnych gum do ćwiczeń.

Po kilkunastu minutach wrócił na taras, wziął pokrowiec z rakietami i ruszył z Edbergiem na kort numer cztery, gdzie właśnie trening zakończył Janowicz. Polak jeszcze siedział na ławce, gdy Federer podszedł się przywitać.

Parę chwil później Szwajcar zaczął odbijać piłki z mało znanym francuskim tenisistą Mathiasem Bourque, 427. na świecie. Półtoragodzinny sparing odbywał się w luźnej atmosferze, pełnej krótkich pogawędek, sytuacyjnych żartów i technicznych popisów.

W pewnym momencie na korcie numer dwa jeden z trenujących Francuzów, po jednej zepsutych piłek, dosadnie zaczął przeklinać. Federer upomniał go wołając: "chłopaki, trochę ciszej". W odpowiedzi usłyszał: "człowieku nie wtrącaj się!". Jednak zaraz po tym również: "przepraszam Roger", gdy zawodnik zauważył kto go skarcił.

Jego trener, niczym błyskawica, wybiegł na alejkę w stronę kortu numer cztery. W pośpiechu wyjął z kieszeni smartfona i zdyszany zaczął robić zdjęcia byłemu liderowi rankingu.

Po treningu Federer rozdał kilka autografów i razem z Edbergiem wsiadł do oficjalnego turniejowego samochodu.

W piątek Szwajcara czeka pojedynek z Rosjaninem Dmitrijem Tursunowem w trzeciej rundzie Roland Garros. Wyjdą do gry na kort centralny im. Philippe’a Chatriera, po Agneiszce Radwańskiej. Krakowianka będzie od godziny 11.00 walczyć  o awans do 1/8 finału z Chorwatką Ajlą Tomjanovic. Obydwa mecze pokaże stacja Eurosport, podobnie jak występ Janowicza. 

Tu znajdziesz dokładny program Eurosportu!

Wysłannik INTERIA.PL w trakcie ćwiczeń rozciągających Federera zdołał namówić niechętnego do udzielania wywiadów Stefana Edberga, a dokładnie wciągnąć w krotką rozmowę. Jej skutki będzie można poznać już wkrótce.

Z Paryża Tomasz Dobiecki

Dowiedz się więcej na temat: Jerzy Janowicz | roger federer | Agnieszka Radwańska | roland garros

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje