Reklama

Reklama

Federer, Nadal i Djoković zaprotestowali przeciw niesprawiedliwości rasowej

Szwajcar Roger Federer, Hiszpan Rafael Nadal i Serb Novak Djoković znaleźli się w gronie tenisistów, którzy włączyli się w BlackOut Tuesday. Kampania przeciw niesprawiedliwości rasowej jest częścią protestów po śmierci ciemnoskórego George'a Floyda.

Będący liderem światowego rankingu Djoković zamieścił na swoich kontach na Twitterze i Instagramie zdjęcie czarnego kwadratu i dołączył do tego wiadomość "Black Lives Matter". Podobnie postąpili inni utytułowani tenisiści - Federer i Nadal.

Akcję BlackOut Tuesday poparli też inni znani przedstawiciele tego sportu - m.in. Rosjanka Maria Szarapowa, Czeszka Petra Kvitova i Szwajcar Stan Wawrinka. Złość spowodowaną śmiercią Floyda wyraziły też Amerykanka Coco Gauff oraz Japonka Naomi Osaka. Ta ostatnia zaznaczyła, że ludzie powinni jednak zrobić więcej w tej sprawie niż tylko publikować zdjęcie czarnego kwadratu.

Reklama

"Jestem rozdarta między wyśmiewaniem ludzi za to, że przez cały tydzień zamieszczali czarny kwadrat... i akceptacją tego, że mogli niczego nie opublikować, więc powinnam przyjąć tę minimalną liczbę okruchów chleba, które przekazali" - zaznaczyła na Twitterze zdobywczyni dwóch tytułów wielkoszlemowych i była liderka światowego rankingu.

 Amerykańska Federacja Tenisowa (USTA) również zamieściła wspomniany czarny kwadrat i dołączyła do tego oświadczenie dotyczące sprzeciwu wobec rasizmu.

"Ogromnie rozczarowujące, wywołujące złość i łamiące serce jest to, z jakimi trudnościami musi się mierzyć społeczność o innym kolorze skóry w USA. Afroamerykańska społeczność jest integralną częścią tenisowej rodziny i USTA niezachwianie protestuje przeciw rasizmowi i wszelkiej niesprawiedliwości" - zaznaczono.

Wcześniej już wielu sportowców wyraziło sprzeciw wobec brutalności policji powiązanej z niesprawiedliwością rasową. Protesty trwają od ubiegłego tygodnia. Floyd zmarł po tym, jak jeden z policjantów, którzy go zatrzymali, brutalnie przyciskał mu kolanem szyję do ziemi. Mężczyzna krzyczał, że nie może oddychać, ale zostało to zignorowane.




Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje