Reklama

Reklama

Federer i Murray zagrają ze sobą w półfinale

Szkot Andy Murray i Szwajcar Roger Federer zagrają w półfinale wielkoszlemowego turnieju Australian Open na twardych kortach w Melbourne Park.

Brytyjski tenisista, rozstawiony z numerem trzecim, pokonał Francuza Jeremy'ego Chardy'ego 6:4, 6:1, 6:2, w godzinę i 51 minut. Natomiast Szwajcar, turniejowa "dwójka" potrzebował aż pięciu setów i trzech godzin i 34 minut, by rozprawić się z innym Francuzem Jo-Wilfriedem Tsongą 7:6 (7-4), 4:6, 7:6 (7-4), 3:6, 6:3.

W pierwszej parze 1/2 finału, wyłonionej we wtorek, spotkają się Serb Novak Djoković (nr 1.) i Hiszpan David Ferrer (4.). Tenisista z Belgradu zmierza po czwarty tytuł w Australian Open, a trzeci z rzędu. Po raz pierwszy wygrał w Melbourne w 2008 roku.

Reklama

Tak więc w czwartkowo-piątkowych męskich półfinałach spotkają się ze sobą czterej najwyżej rozstawieni tenisiści.

Murray po raz czwarty z rzędu znalazł się w tej imprezie w najlepszej czwórce. Przed rokiem odpadł w półfinale, a dwie wcześniejsze edycje kończył w finale porażkami z Federerem i Djokoviciem.

25-letni Szkot ma za sobą najlepszy sezon w karierze. Doszedł w nim do finału w Wimbledonie (porażka z Federerem), zdobył złoty medal igrzysk olimpijskich w Londynie, a we wrześniu po raz pierwszy triumfował w Wielkim Szlemie, wygrywając nowojorski US Open.

W drodze do półfinału Australian Open 2013 brytyjski tenisista nie stracił seta, a spędził na korcie niecałe dziewięć godzin. W środę zrewanżował się Chardy'emu za nieoczekiwana porażkę w sierpniu w turnieju ATP Masters 1000 w Cincinnati.

Francuz, obecnie 36. w rankingu ATP World Tour, sprawił wcześniej sporą niespodziankę eliminując w trzeciej rundzie Argentyńczyka Juana Martina del Potro (nr 6.). Dotychczas w Wielkim Szlemie najdalej doszedł do czwartej rundy na paryskich kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa w 2008 roku.

Mecz Federera z Tsongą trwał aż pięć setów, ponieważ Szwajcar, który do środy nie przegrał żadnego swojego podania, dał się przełamać rywalowi aż pięć razy. Co ciekawe sam tylko cztery razy odebrał serwis mocno bijącemu Francuzowi. Zrobił to jednak w najważniejszym momencie, czwartym gemie decydującego seta i potem, w odróżnieniu od poprzednich partii, potrafił przewagę utrzymać do końca.

W całym meczu mistrz z Bazylei miał zanotował 49 wygranych piłek, przy 66 Tsongi, ale popełnił mniej niewymuszonych błędów - 47, natomiast Francuz aż 61. Szczególnie w piątym secie proporcja pomiędzy kończącymi uderzeniami a błędami była zdecydowanie na korzyść Szwajcara (9-5, rywal 9-14).

- To był bardzo wyrównany pojedynek, a każdy z setów mógł się potoczyć w innym kierunku. Miałem trochę szczęścia, że udało mi się awansować, ale grałem też momentami bardzo dobry tenis, zresztą Jo również - powiedział Federer po meczu.

- Teraz muszę się zregenerować, ale wszystko będzie dobrze. Jestem przecież młody, szybko się regeneruję - mówił rozluźniony, choć z czwórki półfinalistów to on właśnie jest najstarszy (31 lat).

- Czekam na półfinał, który na pewno będzie ciężką przeprawą. Andy miał wspaniały zeszły rok, zdobył Wielkiego Szlema i został mistrzem olimpijskim - dodał Szwajcar.

Bilans Federera z Murrayem wynosi 9-10, a na twardej nawierzchni 8-9.

1/4 finału:

Andy Murray (W.Brytania, 3.) - Jeremy Chardy (Francja) 6:4, 6:1, 6:2

Roger Federer (Szwajcaria, 2.) - Jo-Wilfried Tsonga (Francja, 7.) 7:6 (7-4), 4:6, 7:6 (7-4), 3:6, 6:3

półfinały:

czwartek

Djoković - Ferrer

piątek

Federer - Murray

Dowiedz się więcej na temat: australian open | Andy Murray | roger federer

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje