Reklama

Reklama

Emma Raducanu tłumaczy, że... musi dać sobie trochę luzu

Emma Raducanu, sensacyjna triumfatorka wielkoszlemowego US Open, wie, że teraz nie wszystko będzie szło gładko, a dowód miała już w Indian Wells, gdzie przegrała w pierwszej rundzie.

18-letnia Brytyjka w Kalifornii zagrała po raz pierwszy od czasu zwycięstwa w Nowym Jorku. Dostała "dziką kartę" do turnieju głównego, ale już na początku przeżyła gorzką pigułkę, przegrywając z Białorusinką Aleksandrą Sasnowicz 2:6, 4:6.

"Myślę, że zajmie mi to trochę czasu, aby naprawdę przystosować się do tego, co się dzieje. Przecież wciąż jestem nowa" - powiedziała tenisistka, która wystąpiła dopiero w trzecim turnieju WTA.

"Doświadczenia, które teraz przechodzę, może nie są one w stu procentach wspaniałe, ale to się dzieje dla większego dobra. Kiedyś za to podziękuję. To lekcja, że można łatwo dać się wciągnąć na skupianiu się tylko na wyniku i potem rozczarowaniu nim. Ja mam dopiero 18 lat. Muszę dać sobie trochę luzu" - dodała.

Reklama

Tenis. Emma Raducanu: Cały czas jestem nowa w tourze

Raducanu jest teraz rakietą numer jeden w Wielkiej Brytanii i zdaję sobie sprawę, że szczególnie tam oczekiwania wobec niej są bardzo wysokie.

"Cały czas jestem nową zawodniczką w tourze. Doświadczenie przychodzi z grania w nim tydzień po tygodniu i jeszcze wielu różnych rzeczy" - stwierdziła nastoletnia mistrzyni US Open.

Pawo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje