Dwie godziny walki Fręch na WTA 500 Charleston. Rozstawiona za burtą
Najlepsze tenisistki świata przeniosły się na korty ziemne. W tym tygodniu rozgrywany jest m.in. turniej WTA 500 w Charleston. Bierze w nim udział jedna nasza reprezentantka - Magdalena Fręch. Dzisiaj Polka walczyła o awans do trzeciej rundy zmagań. Jej przeciwniczką okazała się Węgierka - Anna Bondar. Panie rywalizowały ze sobą przez blisko dwie godziny. Ostatecznie doszło do eliminacji rozstawionej zawodniczki.

Marzec był przewrotny dla Magdaleny Fręch. Najpierw Polka zanotowała spory sukces i walczyła o tytuł WTA 500 w Meridzie. W finale uległa Cristinie Bucsie po trzysetowej walce. Ten pojedynek zapoczątkował serię przegranych spotkań. Podczas Sunshine Double, czyli tysięczników w Indian Wells i Miami, nasza reprezentantka nie wygrała choćby jednego meczu. Odpadała po starciach ze Storm Hunter oraz McCartney Kessler, mimo że w obu potyczkach zgarniała premierowe sety. 28-latka liczyła na przełomowy występ w Charleston, podczas rywalizacji na amerykańskiej mączce.
Fręch została rozstawiona z "11", przez co otrzymała wolny los w pierwszej rundzie. Jej przeciwniczką w drugiej fazie okazała się Anna Bondar - 68. rakieta świata, plasująca się o 30 pozycji niżej w rankingu od Magdaleny. Tak się składa, że zanim obie przystąpiły do walki o awans do 1/8 finału singla, najpierw... stworzyły wspólny team w deblu. W nocy z wtorku na środę czasu polskiego pokonały parę Leylah Fernandez/Kristina Mladenovic, broniąc po drodze meczbola. Dziś czekała je rywalizacja o półfinał gry podwójnej, ale zostało to poprzedzone ich bezpośrednią batalią o najlepszą "16" w singlu, gdzie na zwyciężczynię miała czekać Madison Keys albo Donna Vekic.
WTA Charleston: Magdalena Fręch kontra Anna Bondar w drugiej rundzie
Mecz rozpoczął się od serwisu Bondar. Zawodniczka z Węgier prowadziła 30-15, ale ostatecznie doszło do przełamania na korzyść Fręch. Po zmianie stron Polka posiadała piłkę na 2:0. Mimo to festiwal breaków trwał. Został on przerwany dopiero w piątym gemie. Najpierw Magdalena wypracowała sobie piłkę na trzecie "oczko", jednak Anna zdołała utrzymać własne podanie. Kolejne minuty przebiegały pod dyktando serwujących. Wydawało się, że podobnie będzie w trakcie ósmego rozdania.
Rzeczywistość okazała się jednak inna. Mimo dwóch szans na remis, ostatecznie zrobiło się 5:3 dla Bondar. To nie był koniec emocji w tej partii. Po chwili nasza reprezentantka odrobiła stratę przełamania, a potem obroniła setbola i wyrównała na 5:5. Podczas jedenastego gema pojawiła się piłka dla Polki na trzecie "oczko" z rzędu. Finalnie Anna zagwarantowała sobie co najmniej tie-breaka. Do decydującej rozgrywki w tej odsłonie nie doszło. Mimo prowadzenia 30-0, Fręch nie utrzymała serwisu i to oznaczało triumf Węgierki 7:5 w pierwszej fazie spotkania.
Druga część pojedynku również rozpoczęła się od festiwalu przełamań. Mogła go kontynuować Magdalena w trzecim gemie, ale nie wykorzystała żadnego z dwóch break pointów. Później panie pilnowały swoich podań i zmierzały w kierunku zaciętej końcówki. Kluczowy moment przypadł na dziewiąte rozdanie. Wówczas Polka wypuściła z rąk wynik 30-15. Bondar zgarnęła kolejne punkty i przy stanie 5:3 mogła zamykać potyczkę przy swoim serwisie. Anna przedłużyła serię wygranych akcji, wypracowała sobie aż trzy meczbole z rzędu. Po drugim z nich mogła się cieszyć ze zwycięstwa 7:5, 6:3 po 115 minutach walki. Tym samym rozstawiona z "11" Fręch zanotowała czwartą porażkę z rzędu w singlu i odpadła z rywalizacji w tej kategorii. Zobaczymy, jak poradzi sobie w duecie z Węgierką w deblu.


















