Dwa sety Polaka z mistrzem olimpijskim w Monte Carlo. Nastąpił udany rewanż
Turniej w Monte Carlo to trzecia w sezonie impreza rangi Masters 1000, ale pierwsza na mączce. W księstwie miało wystąpić trzech reprezentantów Polski, ostatecznie w drabinkach znalazło się tylko dwóch: Jan Zieliński i Hubert Hurkacz. Obu łączy to samo - na początku sezonu - jednego dnia - pokonali Alexandra Zvereva, numer trzy w męskim rankingu ATP. I dziś jeden z nich znów wyszedł na kort, by walczyć z niemieckim mistrzem olimpijskim z Tokio. Mecz potrwał tylko 58 minut.

Najbliższe dwa miesiące będą dla fanów tenisa wiązały się niemal wyłącznie z rywalizacją na kortach ziemnych. W męskim tourze French Open poprzedzą aż trzy turnieje rangi 1000 - zaczynający się właśnie w Monte Carlo, później zaś w Madrycie i Rzymie. A są jeszcze prestiżowe zmagania w Barcelonie, Monachium czy Hamburgu. Innymi słowy - wszystko, co najważniejsze, odbywać się będzie teraz w Europie.
W księstwie Monako do gry miało przystąpić aż trzech reprezentantów Polski: Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak w singlu, ale także Jan Zieliński w deblu. Majchrzak w sobotę późnym wieczorem poinformował jednak organizatorów, że z uwagi na uraz nie jest w stanie zagrać z Valentinem Vacherotem - wycofał się z rywalizacji. Hurkacz z kolei we wtorek zacznie grę od starcia z Włochem Luciano Darderim.
A trzeci z naszych zawodników, Jan Zieliński, wyszedł na Court des Princes już w niedzielę. Po drugiej stronie siatki znalazły się zaś tenisowe sławy.
ATP Monte Carlo. Jan Zieliński pierwszym z Polaków na korcie. Koniec meczu po 58 minutach
Te sławy zaś to: 42-letni już Marcelo Melo oraz Niemiec Alexander Zverev. Brazylijczyk przez lata był jednym z najlepszych deblistów świata, ma w dorobku dwa wielkoszlemowe tytuły, Wimbledon wygrał zresztą wspólnie z Łukaszem Kubotem. I wspólnie z Polakiem triumfował też jeszcze w innych prestiżowych imprezach.

Klasy drugiego nie trzeba przedstawiać: trzeci zawodnik singlowego rankingu ATP, jedynie za gigantami: Carlosem Alcarazem i Jannikiem Sinnerem. Przegrał w tym roku pięć spotkań: dwa z Sinnerem (półfinały w Indian Wells i Miami), jedno z Alcarazem (półfinał Australian Open, a serwował po awans w piątym secie), jedno z Miomirem Kecmanoviciem (Acapulco) oraz z... Hubertem Hurkaczem. Doszło do tego 5 stycznia, w United Cup, gdzie Niemcy byli przecież uważani za jednych z faworytów całej rywalizacji.
Wygrali wtedy pierwsze spotkanie z Belgią 3:0, ale na starcie drugiego doszło do sensacji: wracający do gry po 7 miesiącach Hurkacz pokonał Zvereva 6:3 6:4. Później, nie bez problemów, Iga Świątek uporała się z Evą Lys, Biało-Czerwoni zapewnili sobie wygraną.
Został jeszcze do rozegrania mecz mikstów, z perspektywy Niemców okazał się kluczowy. Po polskiej stronie możliwość odpoczynku dostali Hubert i Iga, na korcie pojawili się Jan Zieliński i Katarzyna Kawa. Ograli Zvereva i Laurę Siegemund 7:6, 6:3. To ostatecznie spowodowało, że Niemcy odpadli z rywalizacji, mieli gorszy bilans niż grający w innej grupie Czesi.

Dziś w Monte Carlo Zverev mógł się zrewanżować Zielińskiemu, bukmacherzy nie wskazywali zdecydowanych faworytów. Zverev rzadko ostatnio decyduje się na rywalizację w grze podwójnej, z Melo połączył siły po raz czwarty w tym roku. W Indian Wells i Miami przegrywali pierwsze spotkania, ale w Acapulco zgarnęli tytuł.
Partnerem Polaka dalej jest Luke Johnson - ich współpraca dala obiecujące efekty w Australii, dotarli do półfinału w Melbourne. A później z każdym tygodniem gaśli. W pięciu kolejnych turniejach głównego cyklu ATP przegrywali pierwsze spotkania, przerywnikiem były jedynie dwa wygrane mecze w challengerze w Phoenix.
W Monte Carlo ostatecznie do przerwania tej serii nie doszło. Polak i Anglik szybko zostali przełamani, po pierwszym obrocie serwisowym przegrywali 1:3. Później zdołali wywalczyć breaka, doszli rywali 3:4, ale nie poparli tego obroną gema serwisowego po zmianie stron. Osiem kolejnych wygranych akcji duetu Melo/Zverev dało Brazylijczykowi i Niemcowi wygraną 6:3.
Druga partia od początku toczyła się pod dyktando tej pary: po pierwszym przełamaniu Melo i Zverev prowadzili 1:0, po drugim - 4:1. Mieli dwie piłki meczowe już ósmym gemie, skończyło się ostatecznie na 6:3, 6:3. Po 58 minutach gry.
Jedynym polskim tenisistą w grze pozostał więc w Monte Carlo już tylko Hubert Hurkacz.















