Jeszcze półtora tygodnia temu oczy całego tenisowego świata skierowane były na Nowy Jork - tam odbywały się decydujące spotkania w US Open. Później światowa czołówka miała tylko chwilowy oddech, zawodniczki z drugiego szeregu ruszyły do Guadalajary, mężczyzn czekały mecze w Pucharze Davisa.
W tym tygodniu niemal wszyscy już przenoszą się do Azji - w Seulu zaczął się turniej WTA 500, kilka zawodniczek z TOP 20 czeka finałowy turniej Billie Jean King Cup, reszta przyleci już aklimatyzować się przed zmaganiami w Pekinie.
Panowie zaczynają zaś od dwóch imprez rangi ATP 250 w Chinach, w przyszłym tygodniu Alcaraz, Sinner i spółka mają grać w zawodach rangi 500 w Pekinie i Tokio.
A w tym czasie, na potwierdzenie drakońskiej kary zdecydowała się ITIA, czyli Międzynarodowa Agencja ds. Integralności Tenisa. Ta sama, którą Polacy pamiętają pewnie z zeszłorocznych batalii Igi Świątek i Jannika Sinnera. Ostatecznie Polka została zawieszona na 30 dni, Włoch musiał odpocząć od tenisa przez 30 dni, ale tu do gry wkroczyła WADA.
Drakońska kara, to oficjalny koniec kariery dla tenisisty z Tajlandii. Nawet się nie odwołał
Organizacja ITIA zajmuje się także kontrolą na niższych szczeblach, nie dotyczą one jednak tylko spraw związanych z niedozwolonym dopingiem, ale też i naruszeniami Tenisowego Programu Antykorpucyjnego. I tu dość często musi interweniować. Pod koniec lipca zawieszono na siedem lat Argentynkę Sofię Luini, karę dostał też Włoch Stefano Reitano, choć znacznie krótszą. A miesiąc temu skazano pięciu zawodników i działaczy, w tym grającego niedawno z polską licencją Arcioma Dabryjana.
Teraz zaś finału doczekała się dość bulwersująca sprawa tenisisty z Tajlandii - Jatuporna Na Lamphuna.

Już w lutym tego roku 31-latek został tymczasowo zawieszony za prawdopodobieństwo uczestniczenia w procederze ustawiania meczów, ale też i opóźnienia w wyjaśnianiu tej sprawy. Nie mógł w tym czasie grać ani trenować na obiektach zatwierdzonych przez czołowe federacje międzynarodowe czy krajowe. A jak się okazało, działał w warunkach recydywy, bo już w 2016 roku został zawieszony na 18 miesięcy za wykroczenia związane z naruszeniem zasad Tenisowego Programu Antykorpucyjnego (TACP).
Reprezentant Tajlandii nie odpowiedział na te zarzuty, nie ustosunkował się do oficjalnego listu ITIA. 20 sierpnia wprowadzono więc w życie dożywotni zakaz gry. A ponieważ i od tego nie odwołał się do AHO, czyli niezależnego urzędnika ds. przesłuchań w sprawach antykorupcyjnych, jego sprawa oficjalnie się zakończyła. Teraz ITIA oficjalnie o tym poinformowała, decyzja weszła w życie.
Oznacza to, że Jatuporna Na Lamphuna nie zobaczymy już więcej na korcie w jakimkolwiek oficjalnym wydarzeniu.
Więcej informacji można znaleźć w poniższym komunikacie agencji.












