Dobę przed meczem z Gauff dotarła informacja z Rijadu. Oficjalnie, Paolini z drugą porażką
Jasmine Paolini to najbardziej zapracowana zawodniczka podczas tegorocznego WTA Finals. Wczoraj Włoszka rozegrała spotkanie z Aryną Sabalenką. Reprezentantka Italii walczyła dzielnie, ale ostatecznie doszło do pogromu. Białorusinka wygrała 6:3, 6:1. Dzisiaj zawodniczka z Półwyspu Apenińskiego ponownie zameldowała się na korcie, by stoczyć kolejną batalię - tym razem w duecie z Sarą Errani. Tak jak w niedzielę, Paolini zanotowała porażkę. Tym razem z rąk Jeleny Ostapenko.

Tegoroczne WTA Finals rozpoczęło się dla Jasmine Paolini już w sobotę. A to dlatego, że Włoszka jako jedyna tenisistka rywalizuje w dwóch kategoriach w Rijadzie. Najpierw przyszło jej stoczyć pojedynek w deblu. Razem z Sarą Errani odniosły pewne zwycięstwo w dwóch setach przeciwko parze Asia Muhammad/Demi Schuurs. Wczoraj reprezentantka Italii miała okazję zaprezentować się w singlu. Poprzeczka dla tenisistki z Półwyspu Apenińskiego powędrowała bardzo wysoko, bowiem trafiła na liderkę rankingu - Arynę Sabalenkę. Chociaż zawodniczka z polskimi korzeniami robiła, co mogła, to nie była w stanie nawiązać większej rywalizacji z Białorusinką. Turniejowa "1" wygrała 6:3, 6:1.
Jutro Paolini powalczy o swoje pierwsze zwycięstwo w grze pojedynczej z Coco Gauff, która również przegrała premierowe starcie. Zanim jednak do tego dojdzie, Jasmine zameldowała się w poniedziałek na korcie w Rijadzie, by razem z Errani podtrzymać status niepokonanych w deblu. Zanosiło się na bardzo ciekawe starcie, bowiem rywalkami najwyżej rozstawionych zawodniczek w tej kategorii zmagań były Su-Wei Hsieh i Jelena Ostapenko. Tajwańsko-łotewski team zanotował w meczu otwarcia efektowny powrót w pojedynku z parą Weronika Kudiermietowa/Elise Mertens. Napędzone tą wygraną również chciały sięgnąć po kolejny triumf.
WTA Finals: Sara Errani i Jasmine Paolini kontra Su-Wei Hsieh i Jelena Ostapenko
Mecz rozpoczął się od serwisu Paolini. Włoszki bardzo słaby weszły w spotkanie. Zostały całkowicie zdominowane przez rywalki. Szybko zrobiło się 2:0 dla Hsieh oraz Ostapenko. W trakcie trzeciego rozdania przydarzyła się niezwykła sytuacja. Errani miała 40-0 przy swoim podaniu, a mimo to doszło do podwójnego przełamania. Na koniec Sara popełniła podwójny błąd serwisowy. Po zmianie stron reprezentantki Italii wzięły się za pogoń. W pewnym momencie miały nawet dwie piłki na 3:3. Su-Wei i Jelena doprowadziły do decydującego punktu, a przy nim popis przy siatce dała zawodniczka z Tajwanu. Dzięki temu Łotyszka wciąż utrzymywała status niepokonanej przy własnym podaniu.
Po chwili turniejowe "6" odzyskały trzy "oczka" przewagi. Znów obejrzeliśmy tzw. złotą piłkę. Tym razem znakomitym zagraniem błysnęła Ostapenko. Mistrzyni Roland Garros 2017 w singlu posłała uderzenie kończące z bekhendowego returnu wzdłuż linii. Przy stanie 5:2 Hsieh mogła zamykać premierową odsłonę. Słabsze ogniwo przy swoim serwisie znów dało o sobie znać. Su-Wei ponownie straciła własne podanie i Włoszki miały jeszcze uchyloną furtkę do powrotu. Po dziewiątym gemie została ona jednak zamknięta. Paolini wygrała zaledwie jeden punkt przy swoim serwisie i w ten oto sposób pierwsza partia zakończyła się wynikiem 6:3.
Łotyszka nie zamierzała zwalniać tempa. Ostapenko efektownie zainaugurowała drugą część pojedynku, posyłając asa za asem. Następnie o przetrwanie walczyła Paolini. Utrzymała swoje podanie po decydującym punkcie, podobnie Errani. Włoszki wiedziały, że muszą za wszelką cenę pilnować wyniku, bo ew. ucieczka rywalek może oznaczać koniec szans na zwycięstwo. W trakcie ósmego rozdania mistrzynie olimpijskie z Paryża obroniły dwie piłki na 5:3 dla przeciwniczek. Gdyby Jelena trafiła ostatnią piłkę, wówczas mogłaby serwować po wygraną. Stało się jednak inaczej - na tablicy wyników zagościł kolejny remis.
Podczas dziesiątego gema reprezentantki Italii nie wytrzymały jednak naporu. Chociaż Jasmine prowadziła 40-15 przy własnym podaniu, to nie była w stanie utrzymać przewagi. Sprawy w swoje ręce wzięła Ostapenko, posyłając agresywne returny. Ostatecznie spotkanie zakończyło się zwycięstwem 6:3, 6:4 na korzyść tajwańsko-łotewskiego duetu. Jeśli Weronika Kudiermietowa oraz Elise Mertens wygrają dzisiejszego debla, wówczas Jelena i Su-Wei już wieczorem zapewnią sobie pierwsze miejsce na koniec grupowych zmagań.
Turniej w Rijadzie zakończy się 8 listopada. Relacje oraz najważniejsze informacje dotyczące zmagań można znaleźć w specjalnej zakładce.

















