Reklama

Reklama

Dlatego Serena Williams zadzwoniła do Jabeur. "Zaskoczyła mnie przy kolacji"

- Miałam kupę radochy - przyznała Amerykanka Serena Williams, która po 357 dniach przerwy wróciła na kort i zagrała w parze z Tunezyjką Ons Jabeur na trawiastej nawierzchni Eastbourne. Chociaż początkowo obie zawodniczki chciały tylko przetrwać mecz, ostatecznie wygrały.

Serena Williams i Ons Jabeur przegrały pierwszego, pełnego chaosu seta z Czeszką Marie Bouzkova i Hiszpanką Sarą Sorribes Tormo 2-6, ale drugi wygrały 6-3 o po ciekawej, pełnej radości grze wygrały tie-breaka 13-11. Bawiły się wtedy przednio, co potwierdziła Serena Williams po meczu. - Miałem kupę radochy - przyznała cała uśmiechnięta. Także na trawiastej nawierzchni widać było, że rozkręca się z każda piłką.

- Wybacz mi, że popełniłam tyle błędów, ale byłam przejęta - powiedziała do niej Ons Jabeur.

Reklama

- Nie ma o czym mówić - odparła Amerykanka, a Tunezyjka dodała:

- Kiedy Serena do mnie zadzwoniła z pytaniem, czy zagram z nią w deblu, akurat jadłam kolację. Byłam kompletnie zaskoczona. To był wielki zaszczyt!

Serena Williams wróciła. Wybrała Ons Jabeur

Tunezyjka nie do końca rozumiała, dlaczego to ją wybrała amerykańska gwiazda. Ta więc wyjaśniła: - Zawsze byłaś dla mnie miła na korcie, dlatego - i dodała: - PW pierwszym secie trudno mi było jeszcze się odnaleźć.

- W zasadzie wtedy próbowałyśmy tylko przetrwać. Potem szło coraz lepiej i wygrałyśmy mecz - uzupełniła tunezyjska partnerka.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL