Demolka w Miami w walce o ćwierćfinał. 6. rakieta świata za burtą. Pogrom
Zgodnie z układem drabinki na etapie 1/8 finału WTA 1000 Miami Amanda Anisimova trafiła na Belindę Bencic. Spotkanie to zostało rozegrane w nocy z poniedziałku na wtorek polskiego czasu. Przed pierwszym gemem to reprezentantka gospodarzy była postrzegana jako faworytka. Tymczasem na Florydzie doszło do olbrzymiej i ekspresowej niespodzianki.

Na "tysięczniku" w Miami nie mamy już żadnego reprezentanta Polski. Po pierwszym meczu z turniejem pożegnali sięHubert Hurkacz, Magdalena Fręch i Iga Świątek. Później pogromczyni sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej, czyli Magda Linette, przegrała z Alexandrą Ealą. Na koniec z zawodów wypadł Kamil Majchrzak, który uległ Quentinowi Halysowi.
Mimo to kibice tenisa nie mogą narzekać na brak emocji. W nocy o ćwierćfinał walczyły m.in. Amanda Anisimova oraz Belinda Bencic, czyli zawodniczki ze światowego topu. Amerykanka to obecnie trzecia, a Szwajcarka 12. rakieta świata.
Szósta rakieta świata wyrzucona. Nie będzie hitu w Miami. Niespodzianka
Z racji tego to pierwsza z wymienionych tenisistek była faworytką - zarówno u bukmacherów, jak i kibiców oraz ekspertów. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. Od początku starcia to Bencic narzucała swój styl i rytm gry.
Efekt był taki, że w trzecim, bardzo długim gemie, Szwajcarka zanotowała przełamanie. Jednocześnie nie traciła podania, dzięki czemu nieustannie prowadziła z Anisimovą. W pierwszym secie wykorzystała dwa break-pointy, które przesądziły o wyniku 6:2.
W drugiej partii scenariusz był dosłownie identyczny. Belinda Bencic wygrała trzeciego i piątego gema przy serwisie Amandy Anisimovej, która kompletnie nie mogła znaleźć recepty na świetnie grającą 29-latkę.
Ostatecznie w godzinę i 18 minut Szwajcarka triumfowała 6:2, 6:2 bez utraty swojego podania na przestrzeni całego meczu. Wykorzystała cztery z siedmiu break-pointów. Zdobywała aż 74 proc. punktów po pierwszym serwisie, bardzo solidnie funkcjonował jej return. Niemal na każdej płaszczyźnie Bencic tego dnia była po prostu lepsza.
W nagrodę o półfinał WTA 1000 Miami szwajcarska tenisistka zmierzy się z Coco Gauff, która w 1/8 finału w trzech setach rozprawiła się z Rumunką Soraną Cirsteą. Nie dojdzie więc do wyczekiwanego, amerykańskiego pojedynku we Florydzie, na który z pewnością zęby ostrzyli sobie miejscowi fani.














