Demolka w meczu ze Świątek, teraz znowu klęska. Koniec po 87 minutach
Najboleśniejszą porażką Dajany Jastremskiej odniesioną w poprzednim sezonie była ta w meczu z Igą Świątek, ponieważ wówczas Ukrainka ugrała zaledwie dwa gemy (0:6, 2:6). Później tenisistce z Odessy szło już lepiej, zdołała nawet dotrzeć do finału turnieju WTA 250 w Nottingham. Teraz 49. rakieta świata jednak znowu zalicza bolesne potknięcia, kolejną klęskę zaliczyła w Meridzie.

Jeśli Dajana Jastremska przegrywała singlowy mecz w 2025 roku, zazwyczaj ugrywała co najmniej trzy gemy. Wyjątkiem był mecz z Igą Świątek w marcowym Indian Wells, wówczas Ukrainka przystąpiła do starcia z Polką z zamiarem rewanżu za porażkę w Dubaju, ale ponownie musiała uznać wyższość tenisistki z Raszyna, przegrała w stosunku 0:6, 2:6.
Później Jastremskiej szło lepiej, nawet jeśli schodziła z kortu pokonana, to z co najmniej trzema gemami na koncie. Rozegrała też kilka udanych turniejów, w Nottingham (WTA 250) uległa dopiero Mccartney Kessler w finale, w Eastbourne dotarła do ćwierćfinału, w Hamburgu zagrała w półfinale. Jesienią już tak nie błyszczała, fatalnie weszła też w 2026 rok.
Tenisistka z Odessy w Brisbane przegrała w trzeciej rundzie z Jessiką Pegulą, w Adelajdzie odpadła już po pierwszym meczu, w którym zdeklasowała ją Katerina Siniakova (0:6, 1:6). Po pierwszej rundzie pożegnała się również z Australia Open, w Abu Zabi w drugiej rundzie doznała bolesnej porażki z rąk Jekateriny Aleksandrowej (3:6, 0:6). Niewiele lepiej poszło jej w Dosze i Dubaju, tam wygrała w sumie tylko jeden mecz drabinki głównej. Z nadzieją na powetowanie sobie porażek przyleciała do Meridy, tutaj 23 lutego rozpoczął się turniej rangi WTA 500.
Turniej WTA 500 w Meridzie. 87 minut gry w meczu Stakusic - Jastremska
Ukrainka, która obecnie notowana jest na 49. miejscu w rankingu WTA, do turnieju w Meksyku przystąpiła rozstawiona z "5". W pierwszej rundzie trafiła na występującą z dziką kartą Mariną Stakusic (142. w rankingu) i była faworytką starcia z rywalką, którą po raz ostatni oglądaliśmy w pierwszej rundzie Australian Open, gdy skreczowała w meczu z Priscillą Hon.
Początkowo gra toczyła się gem za gem, aż do stanu 2:2 i podania Ukrainki, która straciła serwis. Kanadyjka prowadziła z przewagą przełamania, w końcówce partii ponownie przełamała rywalkę, zrobiło się 5:2. Jastremską stać było na jeszcze jeden zryw i wygranie gema przy podaniu Jakusic, a w dziewiątym gemie obroniła piłkę setową. Przy stanie 5:4 i podaniu 142. rakiety świata już skapitulowała.
Rozpędzona Jakusic świetnie weszła w kolejnego seta, zaczęła go od gładkiego przełamania Ukrainki. I ponownie jak w pierwszej odsłonie meczu, długo prowadziła z przewagą przełamania, by finalnie ponownie wygrać gema przy serwisie rywalki. Jastremska odpowiedziała wykorzystaniem jednego break pointa, ale i tak końcówka rywalizacji należała do Kanadyjki, która wygrała seta 6:3, cały mecz 2:0 (6:4, 6:3) i po 87 minutach gry zameldowała się w drugiej rundzie turnieju, w tej zagra z Cristiną Bucsą lub Donną Vekić.















