Reklama

Reklama

Debel Fyrstenberg - Matkowski w drugiej rundzie

Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski (nr 4.) pokonali Hiszpanów Pablo Andujara i Guillermo Garcię-Lopeza 6:3, 3:6, 7:5 w pierwszej rundzie wielkoszlemowego turnieju tenisowego na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa w Paryżu (pula nagród 18,718 mln euro).

- Zawsze mamy ciężkie pierwsze rundy w Wielkim Szlemie. Dzisiaj robiliśmy wyjątkowo dużo niewymuszonych błędów, ale myślę, że jutro będzie już o wiele lepiej, bo mamy podobnych rywali, grających prawie tak samo. Wyciągniemy wnioski i na pewno nie będziemy grali gorzej niż dziś, a raczej lepiej. Oni nie będą się tak często zmieniali na siatce jak Hiszpanie, więc powinien być łatwiejszy mecz - powiedział Fyrstenberg.
- Właściwie w drugim secie się wszystko zaczęło, gdy przegraliśmy mój gem serwisowy. Wcześniej było cały czas równo. Po "breaku" wkradła się w naszą grę niepewność. Chcemy tu uzyskać bardzo dobry wynik, a czasem nadmierna motywacja może działać w drugą stronę. Mecz był ciężki, a z Hiszpanami nigdy nam się łatwo nie grało, zwłaszcza na "ziemi" - dodał Matkowski.
Kolejnymi rywalami Polaków będą Argentyńczycy Juan Ignacio Chela i Eduardo Schwank. W Wielkim Szlemie gra się według starych przepisów, czyli z przewagami zamiast decydującego punktu i pełne sety, a nie super tie-breaka zamiast decydującej partii, jak w turniejach ATP Tour.
- Tutaj łatwiej się gra serwującemu, bo nie ma aż takiej presji, jak przy grze bez przewag. W tamtym systemie już 15-30 w gemie to jest bardzo ciężka sytuacja. Dlatego w turniejach ATP częściej zdarza się słabszym parom wygrywać mecze. W Wielkim Szlemie pewną przewagę mają jednak mocniejsze deble - stwierdził Fyrstenberg.
- Mimo to, ja osobiście jestem zwolennikiem nowego systemu, bo uważam, że jest lepszy dla widzów i gra robi się ciekawsza przez swoją nieprzewidywalność. W sumie, mimo pojedynczych niespodzianek, pod koniec sezonu i tak na czele rankingu są najlepsze pary, a nie przypadkowe - dodał.
Polski debel ma już zapewnione prawo startu w igrzyskach w Londynie, które rozpoczną się 27 lipca. Oprócz nich o olimpijskie medale będzie walczyć kilka mocnych par złożonych z czołowych singlistów świata.
- Część uczestników to będą pary grające razem w Tourze, jak Amerykanie Bob i Mike Bryanowie czy Hindusi Rohan Bhopana i Mahesh Bhupathi. Ale też wystąpią m.in.: Szwajcarzy Roger Federer i Stanislas Wawrinka; Francuzi Jo-Wilfried Tsonga i Michael Llodra; Hiszpanie Rafael Nadal i Marcel Granollers; Czesi Radek Stepanek i Tomas Berdych; Brytyjczycy Andy i Jamie Murrayowie; Serbowie Janko Tipsarevic i Nenad Zimonjic, ale i Novak Djokovic z Viktorem Troickim. Kto będzie chciał zdobyć medal olimpijski w Londynie nie może więc liczyć na farta - powiedział Matkowski.
- Choćby trafienie na początku na Federera czy Nadala, gdy będziemy grać na trawie, to jest już ogromne wyzwanie. Nie ma dwóch zdań, że to będzie mocniejsza obsada turnieju deblowego, niż poprzednio w Pekinie. Mimo to będziemy starali się zdobyć medal  - dodał Fyrstenberg.
Po południu do drugiej rundy debla awansował również Łukasz Kubot razem z Niemcem Benjaminem Beckerem - obydwu prowadzi czeski trener Jan Stoces. Pokonali Francuzów Oliviera Charroina i Stephana Roberta 6:2, 6:2. Teraz na ich drodze staną Amerykanie Scott Lipsky i Rajeev Ram (nr 15.).
Kubot osiągnął w Paryżu trzecią rundę w singlu. W piątek będzie walczył o miejsce w 1/8 finału z Belgiem Davidem Goffinem.

Reklama

Wyniki spotkań pierwszej rundy gry pojedynczej:


Mariusz Fyrstenberg, Marcin Matkowski (Polska, 4) - Pablo Andujar, Guillermo Garcia-Lopez (Hiszpania) 6:3, 3:6, 7:5
Benjamin Becker, Łukasz Kubot (Niemcy, Polska) - Olivier Charroin, Stephan Robert (Francja) 6:2, 6:2
Tomasz Dobiecki, Paryż




Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje