Cztery i koniec. Nastąpił kres serii Ostapenko w Dosze. Po 3 setach
Rok temu w półfinale WTA 1000 w Dosze Jelena Ostapenko pokonała Igę Świątek, po raz piąty z rzędu. I zagrała z Amandą Anisimovą o tytuł. A później pokonała Igę w Stuttgarcie, tam już wyjechała ze sceny nowiutkim Porsche, po ograniu Aryny Sabalenki. I to były dwa ostatnie jej dobre występy w singlu. Ostatnio Kazaszka przegrywała niemal z każdą rywalką. Aż wreszcie w "tygodniu prawdy" przyszedł kres jej fatalnej serii.

Zmora czy koszmar Igi Świątek - tak będzie nazywana Jelena Ostapenko, dopóki... Polka jej nie pokona. Mierzyły się sześć razy, na każdej nawierzchni, ostatnio w miejscach, w których nasza zawodniczka zawsze brylowała. I wszystkie te spotkania wygrała tenisistka z Łotwy.
Z żadną inną tenisistką Świątek nie ma tak koszmarnego bilansu. A Ostapenko niemal równie efektowną serią może pochwalić się w potyczkach z... Caroline Wozniacki, też nigdy z nią nie przegrała.
Z Polką Łotyszka w zeszłym roku wygrała dwie potyczki - w ulubionych miejscach Świątek. Właśnie w Dosze i Stuttgarcie, w tym pierwszym turnieju doszła do finału, drugi wygrała. A resztę jej singlowych występów można właściwie pominąć milczeniem.
Teraz zaś nadszedł pierwszy w tygodni prawdy - bez punktów za Dohę 2025 była w poniedziałek w rankingu "na żywo" na 45. miejscu.
WTA 1000 w Dosze. Jelena Ostapenko kontra Anastazja Zacharowa. Pierwszy set dla Rosjanki
Na starcie zmagań w Katarze Łotyszka trafiła na Anastazję Zacharową, kwalifikantkę zajmującą 105. miejsce na świecie.
I to właśnie było już sporym wyzwaniem dla tenisistki z Rygi. Cztery poprzednie starcia z rywalkami spoza najlepszej setki Ostapenko bowiem... przegrała.

Ta seria zaczęła się od pamiętnego starcia w US Open z Taylor Townsend. A pamiętnego, bo po meczu doszło do potężnej draki, która miała spore reperkusje. Ostapenko miała do Amerykanki pretensje o to, że przeprosiła po zagraniu piłki o siatkę. A Townsend zarzuciła jej rasistowskie odzywki.
A później była porażka w Guadalajarze z Mariną Stakusic i w Pekinie z Priscillą Hon. W zeszłym tygodniu ta seria wydłużyła się po starciu z Sarą Bejlek, wtedy zajmującą 101. miejsce w rankingu. A dziś, już w tym "na żywo", znajdującą się wyżej od Łotyszki. Czeszka sensacyjnie bowiem wygrała turniej WTA 500 w Abu Zabi.
Dziś pierwszy set też nie zapowiadał przełomu - Ostapenko odrobiła co prawda stratę przełamania, a później prowadziła 5:4 i 6:5, a nawet serwowała po całą partię. I dwukrotnie została przełamana, zmarnowała piłkę setową.
W tie-breaku też miała setbola, przy stanie 6-5, ale trzy kolejne punkty zdobyła Rosjanka.
Mało tego, Zacharowa w drugim secie prowadziła już 3:1, w trzech kolejnych gemach Łotyszka wywalczyła zaledwie trzy punkty. Ostapenko znów sprawiała wrażenie rozstrzęsionej, zapowiadało się na powtórkę z rozrywjki. Tym razem zdołała jednak wyjść z tej trudnej sytuacji. I to jak!
Wygrała pięć kolejnych gemów w tym secie i dwa na starcie trzeciego. A to już dawało jej spory komfort. Odskoczyła na 5:2, znów pojawił się trudniejszy moment, zmarnowała trzy meczbole. Czwarty dał jej jednak awans - wygrała z Zacharową 6:7 (6), 6:3, 6:4, po 158 minutach.
W trzeciej rundzie zmierzy się z Jekateriną Aleksandrową, finalistką z Abu Zabi. Z Rosjanką wygrała cztery ostatnie potyczki.














