Cios w polską kadrę. Gdzie jest Magdalena Fręch? Kapitan bez ogródek
Oczywiście najwięcej mówi się o absencji Igi Świątek, która nie stanowi o sile reprezentacji Polski w trwającym od wczoraj w Gliwicach meczu z Ukrainą. Stawka jest ogromna, a jest nią awans do najlepszej ósemki, czyli finałów Billie Jean King Cup, a więc nieoficjalnych mistrzostw świata w tenisie. Dlaczego jednak brakuje także zawodniczki numer dwa w polskim tenisie, czyli Magdaleny Fręch? Z tym trudnym pytaniem, patrząc po formie odpowiedzi Dawida Celta, zmierzył się kapitan zespołu.

- Wiadomo, żeby w takim meczu grać skutecznie, musimy być w najmocniejszym składzie i też nie mamy żadnych gwarancji - te słowa Dawida Celta mówią wszystko na półmetku rywalizacji Polek z Ukrainkami w PreZero Arenie Gliwice, gdzie w pięknej hali trwa walka o ogromną stawkę.
Magdalena Fręch wielką nieobecną w reprezentacji. "Ma inne plany"
Rywalki przyjechały na Górny Śląsk naszpikowane gwiazdami, o czym wczoraj przekonaliśmy w dwóch potyczkach singlowych. Najpierw Magda Linette przegrała z Martą Kostiuk, a następnie Katarzyna Kawa nie sprostała Elinie Switolinie. Ten wynik oznacza, że przed trzema dzisiejszymi potyczkami (początek o godz. 12) biało-czerwone nie mają już żadnego marginesu błędu. Jeszcze jedno potknięcie sprawi, że Ukraińcy będą mogli rezerwować loty na wrześniowe finały w Shenzen.
Poza Linette i Kawą, kapitan kadry powołał na to spotkanie jeszcze trzy zawodniczki: Maję Chwalińską, Lindę Klimowicovą oraz Martynę Kubkę. O nieobecności Igi Świątek wiemy już wszystko, temat był roztrząsany na lewo i prawo, a w ostatnich godzinach kropkę nad "i" porządkując wszystko postawił Celt.
Trudno jednak było realnie myśleć o postawieniu się Ukrainkom, skoro w naszym zespole poza rakietą numer 1, nie ma także tenisistki numer 2, czyli Magdaleny Fręch. Notowana obecnie na 39. miejscu w rankingu WTA Polka po raz ostatni w kadrze zagrała 16 listopada 2024 roku podczas turnieju finałowego Billie Jean King Cup w Maladze. W ćwierćfinale przeciwko Czechom zmierzyła się z potyczce singlowej z Marie Bouzkową i przegrała w trzech setach 1:6, 6:4, 4:6.
Co sprawia, że tak długo nie oglądamy jej w narodowych barwach i przeciw Ukrainkom nie przejęła pozycji naturalnej liderki zespołu? To pytanie wywołało niełatwy temat, z którego bardzo ostrożnie starał się wybrnąć Celt.
- Magdalena Fręch też w zeszłym roku nie grała w reprezentacji. Myślę, że jak powiem, iż aktualnie ma inne plany i nie są to plany związane z reprezentacją, to zakończę ten temat w ten sposób - odparł kapitan.
Z Gliwic - Artur Gac













