Reklama

Reklama

Ciężki lecz zwycięski bój Huberta Hurkacza! Obronił piłkę meczową, wygrał w tie-breaku!

Hubert Hurkacz wygrał z Albertem Ramosem-Vinolasem w 1/8 finału tenisowego turnieju ATP rangi Masters 1000 na twardych kortach w Montrealu. Mecz miał swoją dramaturgię, został przerwany przez opady deszczu, a Polak miał w nim mnóstwo trudnych momentów. Obronił nawet piłkę meczową, po to żeby później triumfować po tie-breaku!

W środę ze zmagań singlowych odpadło czterech z pięciu najwyżej rozstawionych tenisistów: lider zestawienia ATP Rosjanin Daniił Miedwiediew, Hiszpan Carlos Alcaraz (nr 2), Grek Stefanos Tsitsipas (3) i Rosjanin Andriej Rublow (5).

Czytaj także: Piotr Żyła w roli tenisisty. Serw skoczka uwieczniły kamery

Hubert Hurkacz - Albert Ramos-Vinolas 6:7, 6:2, 6:6 - trwa III set

W pierwszym gemie serwisowym Hurkacz zaserwował asa, który był jego 500. tego typu zagraniem w sezonie. Później jednak popełnił dwa podwójne błędy serwisowe i został przełamany na 0:1.

Reklama

Tak słabego wejścia w mecz w wykonaniu Polaka dawno nie było, przegrał także kolejnego gema, a następnie przy swoim serwisie doprowadził do trudnej dla siebie sytuacji 0:30.

Ramos-Vinolas - Hurkacz. Hurkacz został przełamany w pierwszym gemie

Ostatecznie wybronił się przed drugim przełamaniem, ale negatywne wrażenie o jego formie pozostało. Dodatkowo wciąż ciągnął się za Hurkaczem mankament licznych podwójnych błędów serwisowych.

Ramos-Vinolas prezentował się solidnie, ale głównie korzystał na pomyłkach Hurkacza, których nie brakowało. Hiszpan miał nawet okazję na kolejny break point, ale nie wykazał się należytą determinacją w siódmym gemie i po nim strata Hurkacza uległa skróceniu do 3:4.

Przy rezultacie 4:5 sędzia zszedł sprawdzić stan nawierzchni, ponieważ pojawił się pierwsze krople deszczu. Uznano jednak, że nie wpłynęły one negatywnie na kort i pozwolono grać dalej.

Ten krótki przerywnik dodał Hurkaczowi sił. Kolejnego gema przy pierwszym podaniu rywala rozpoczął od dwóch wygranych piłek na 30:0, a następnie wygrał do 15 i wyrównał stan meczu na 5:5.

Hurkacz - Ramos-Vinolas. Deszcz przerwał rozgrywkę pod koniec pierwszego seta

Pogoda w końcu popsuła się na dobre i tym razem arbiter nie ma wątpliwości - by zapewnić odpowiednie warunki i chronić zdrowie zawodników zarządzono przerwę.

Po wznowieniu Hurkacz błyskawicznie i po raz pierwszy w meczu objął prowadzenie 6:5. Do wyłonienia zwycięzcy gema niezbędny był tie-break, w którym dopiero trzecią piłkę setową wykorzystał Ramos-Vinolas i to on był bliżej kolejnej rundy.

Czytaj także: Nowa odsłona Igi Świątek. Tak zagra na US Open

Hurkacz był w tie-breaku wściekły, krzyczał i rzucał rakietą, a także bezradnie rozkładał ręce. Drugiego seta rozpoczął jednak w miarę opanowany i doczekał się na pierwsze przełamanie, po którym przeważał 3:2, a następnie 4:2 po udanym gemie serwisowym.

Polak złapał rytm, serwował coraz lepiej, co przekładało się na wynik. Hurkacz przełamał drugi gem z rzędu na 5:2. Seta zakończył na swoją korzyść 6:2 bardzo szybko - cały czas przejmował kontrolę i napierał mocnymi piłkami. 

Ramos-Vinolas - Hurkacz. Polak odzyskał formę w drugim secie

Dobrej dyspozycji Hurkaczowi nie udało się przenieść na ostatnią część spotkania. W czwartym gemie "Hubi" został przełamany, choć momentalnie odpowiedział w kolejnym "re-breakiem" na 2:3.

To była gra nerwów, Ramos-Vinolas także ją odczuwał, nie był w stanie wykorzystywać już "potknięć" Hurkacza tak bezwzględnie. Polak jednak momentami sam się wystawiał, jak z kolejnym podwójnym błędem serwisowym w gemie dziesiątym, po którym Hiszpan miał piłkę meczową.

Hubert Hurkacz obronił piłkę meczową

O losach meczu, podobnie jak pierwszego seta, decydował tie-break. Tym razem jednak Hurkacz wspiął się na wysoki poziom koncentracji, wywalczył przewagę i ostatecznie triumfował 7:6 i w całym meczu 6:7, 6:2, 7:6.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL