Chwalińska w niepewności. Zdecydowała się na taki gest. Po prostu klasa
Kamil Majchrzak w niedzielę osiągnął największy sukces w karierze, wygrywając turniej ATP 250 w 's-Hertogenbosch. Triumf 30-latka wywołał ogromne poruszenie polskiego środowiska tenisowego. Wygranej gratulowali mu koledzy i koleżanki "po fachu". Do peanów dołączyła również Maja Chwalińska. Finalistka Roland Garrosa cały czas oczekuje na decyzję ws. "dzikiej karty" na tegoroczny Wimbledon.

Maja Chwalińska już w pierwszym półroczu zdecydowanie zasłużyła na miano największej rewelacji sezonu 2026 w kobiecym cyklu. Urodzona w Miechowie tenisistka przystępowała do kwalifikacji Rolanda Garrosa jako 114. rakieta świata. Przez kolejne trzy tygodnie Polka zrobiła prawdziwą furorę, docierając do wielkiego finału. Tam musiała uznać wyższość Mirry Andriejewej.
Finał turnieju wielkoszlemowego dał Chwalińskiej ogromny awans w światowym rankingu tenisistek. Maja dzięki sukcesowi w Paryżu awansowała na 21. lokatę. Co jednak najistotniejsze, taki awans wciąż nie daje Polce pewnego udziału w Wimbledonie. Listy startowe do tego turnieju zostały zamknięte w momencie, gdy Chwalińska znajdowała się w drugiej setce rankingu.
Na ten moment cała Polska czeka na ostateczną decyzję organizatorów ws. przyznania "dzikich kart" w turnieju mężczyzn oraz kobiet. Sukces w Paryżu sprawił, że kandydatura Chwalińskiej musi być godna rozpatrzenia.
Chwalińska nie jest jednak jedynym zawodnikiem z Polski, który sprawił kibicom ogromną niespodziankę. W niedzielę rozgrywano finał turnieju ATP 250 w 's-Hertogenbosch, którego nieoczekiwanym bohaterem stał się Kamil Majchrzak.
Kamil Majchrzak zadziwił świat tenisa. Maja Chwalińska zareagowała natychmiastowo
Majchrzak w Holandii przeszedł długą drogę. Polak w meczu pierwszej rundy turnieju bronił piłki meczowej w starciu z Finem Otto Virtanenem. 30-latkowi ostatecznie udało się odwrócić losy spotkania, rewanżując się tym samym za niedawną porażkę w Birmingham. W kolejnej rundzie Polak już bez większych problemów ograł zawodnika z trzeciej setki rankingu Australijczyka Jamesa McCabe.
Od ćwierćfinału zaczęła się gra z największymi tenisistami świata. I Majchrzak w takim towarzystwie poradził sobie wyśmienicie. Polak bez straty choćby jednego seta ograł Felixa Auger-Aliassime'a (4. rakieta świata) oraz Daniłła Miedwiedwiewa (8. miejsce w rankingu ATP). Te zwycięstwa dały Majchrzakowi awans do finału, gdzie czekał już sklasyfikowany na 6. miejscu w światowym rankingu Alex De Minaur.
Polsko-australijski bój na holenderskiej ziemi przyniósł ogrom emocji. O losach trofeum zadecydować musiał tie break trzeciego seta. Wojnę nerwów ostatecznie wygrał Majchrzak, dla którego był to pierwszy w karierze triumf w głównej imprezie z kalendarza ATP.
- To dla mnie bardzo emocjonalny moment. Postaram się powstrzymać od łez. Dziękuję mojej ekipie, rodzinie, rodzicom, żonie - wszystkim, którzy mnie pchali do przodu w dobrych i złych momentach mojego tenisowego życia. Nie mógłbym wymarzyć sobie lepszych osób wokół mnie, niż te, które mam. Jeśli mnie słyszycie, to jeszcze raz dziękuję wam za wsparcie - nie ukrywał wzruszenia tuż po triumfie Majchrzak.
Zwycięstwo Kamila Majchrzaka jest w odpowiedni sposób fetowane przez środowisko tenisowe w naszym kraju. Za pomocą mediów społecznościowych triumfatorowi gratulacje złożyli Iga Świątek, Hubert Hurkacz, Magda Linette, Magdalena Fręch i Jan Zieliński. Wtórowała im również Chwalińska, która za pośrednictwem Instagrama wyraziła podziw wobec starszego kolegi po fachu.













