Chwalińska w niepewności ws. Wimbledonu. Wzięła sprawy w swoje ręce
Maja Chwalińska wciąż nie wie, czy będzie mogła zagrać w głównej drabince Wimbledonu. Brytyjczycy nadal nie podjęli decyzji, którym tenisistkom przyznali dzikie karty. Tenisistka, jak ujawniły media, sama też nie czekała biernie na decyzję organizatorów wielkoszlemowych zmagań w Londynie i osobiście zainterweniowała w swojej sprawie.

Wciąż tysiące kibiców nad Wisłą wraca wspomnieniami do niedawno zakończonego Roland Garros. W stolicy Francji cały świat zaskoczyła Maja Chwalińska. 24-latka o udział w turnieju głównym musiała walczyć w kwalifikacjach.
Przebrnęła je skutecznie i później zachwycała miliony kibiców swoją grą przez kolejne dwa tygodnie. Nie spodziewali się tego nawet najwięksi optymiści, ale Polka dotarła aż do samego finału wielkoszlemowych zmagań we Francji, gdzie musiała uznać wyższość Mirry Andriejewej.
Przegrany mecz o tytuł nie zmienił jednak wiele - występ Mai Chwalińskiej w Paryżu i tak przeszedł najśmielsze oczekiwania, ale najlepszym tego potwierdzeniem był potężny awans Polki w rankingu. 24-latka przed rywalizacją we Francji zajmowała miejsce poza najlepszą setką, a dwa tygodnie później awansowała na najlepszą w karierze 21. pozycję.
Pech Chwalińskiej polegał jednak na tym, że lista zgłoszeń do Wimbledonu, czyli kolejnego po Roland Garros wielkoszlemowego turnieju, została zamknięta jeszcze przed zmaganiami w Paryżu. Dlatego też ówczesny ranking Polki nie zagwarantował jej miejsca w głównej drabince rywalizacji w Londynie.
Żeby nasza reprezentantka nie musiała grać w kwalifikacjach do Wimbledonu, musi dostać dziką kartę od organizatorów. Od kilku dni w obozie Polki, wśród kibiców i obserwatorów trwa oczekiwanie na decyzję Brytyjczyków, która powinna być znana najpóźniej do środy 17 czerwca.
Kto dostanie dziką kartę na Wimbledon? Chwalińska sama podjęła działania
Sama Chwalińska postanowiła jednak sama wziąć sprawy w swoje ręce i nie czekała tylko biernie na to, co zrobią organizatorzy. Dziennikarze "Faktu" - powołująca się na swojego rozmówcę - ujawnili, że 24-latka sama napisała list do Brytyjczyków z prośbą o przyznanie jej dzikiej karty. Dodajmy, że zrobili to też przedstawiciele Polskiego Związku Tenisa.
Jaka będzie decyzja działaczy Wimbledonu? Wciąż na nią czekamy. Przypomnijmy, że media od dłuższego czasu spekulowały, że o dzikie karty do turnieju singlowego mogą poprosić też siostry Williams. Z kolei jedna z Brytyjek, która była kandydatką do dzikiej karty, zwolniła miejsce, bowiem już "wskoczyła" do drabinki turniejowej, co zwiększyło szanse Polki.










![Polacy rozbili USA. Mocny koniec fazy zasadniczej Ligi Narodów [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2G68Q4CCRV3P-C401.webp)

