Chwalińską to denerwuje. Klub z Bielska ujawnia, tylko 5 procent
Maja Chwalińska jest bardzo spokojną osobą. Najlepiej widać to na korcie. Kto nie pamięta tej kamiennej twarzy Polki z kolejnych spotkań Roland Garros. Tam nie było widać żadnych emocji, co tylko pogłębiało frustrację rywalek. Okazuje się jednak, że jest coś, co denerwuje, czy wręcz irytuje Chwalińską. Wojciech Wrzoł, wiceprezes BKT Advantage Bielsko-Biała szczegółowo nam to wyjaśnił.

Patrząc na Maję Chwalińską w trakcie kolejnych spotkań na Roland Garros, aż trudno uwierzyć, że coś może ją zdenerwować. O ile na twarzy Igi Świątek widać różne grymasy, o tyle u Mai, nawet po nieudanych zagraniach, nie widać nic. Jej twarz nie wyraża żadnych emocji.
Jest coś, czego nie lubi Maja Chwalińska
Okazuje się jednak, że jest coś, czego Maja nie lubi. - Denerwuje ją, jak media piszą o niej Dąbrowianka, czy też tenisistka z Dąbrowy Górniczej - przyznaje wiceprezes BKT Advantage Bielsko-Biała Wojciech Wrzoł. - Nie chodzi o to, że nie lubi Dąbrowy Górniczej. Wręcz przeciwnie. Natomiast ani się tam nie urodziła, bo pochodzi z Miechowa, ani nie płaci tam podatków, a 95 procent tego, co ma, zawdzięcza Bielsku-Białej. Inna sprawa, że określeń Bielszczanka, czy Miechowianka też nie lubi. Mówi, że jest Mają Chwalińską, Polką, reprezentantką Polski, zawodniczką BKT Advantage.
Wróćmy jednak do określenia Dąbrowianka, które jest traktowane trochę, jako próba odbierania zasług komuś, kto rzeczywiście je posiada. - W barwach MOSiR-u Dąbrowa Górnicza Maja brała udział w "Talentiadzie", miała wtedy 8 lat. Poza tym MOSiR użyczał jej pierwszemu trenerowi za darmo halę. Trzy razy w tygodniu, w godzinach od 6 do 8 rano - wyjaśnia Wrzoł.
Historia Chwalińskiej. Jeden sponsor, jeden klub i to miasto
W BKT stwierdzenie Dąbrowianka też oczywiście wywołuje ogromną złość. W klubie czują się z tym źle, bo doskonale znają historię Mai i boją się, że druga taka może się nie powtórzyć. Choćby z tego względu, że jak teraz władze miasta i lokalni sponsorzy przeczytają jeszcze kilka tekstów z Dąbrowianką w roli głównej, to zaczną się zastanawiać: po co oni w ogóle poświęcali swój czas i pieniądze, skoro splendor spływa na kogoś innego.
- Jedynym klubem Mai od początku kariery jest BKT Advantage. Jest z nami od 10 roku życia. Jej jedynym menedżerem od początku kariery jest Piotr Szczypka (można dodać, że pierwszym sponsorem Mai był jego tata - dop. red.). Od początku swojej kariery jest wspierana przez miasto Bielsko-Biała i prywatnych sponsorów z miasta i okolic. Od sześciu lat mieszka w Bielsku - podkreśla Wrzoł.
BKT Advantage dokładał do jej treningów w Dąbrowie
Okazuje się, że klub z Bielska-Białej wspierał Maję jeszcze wtedy, gdy mieszkała i trenowała w Dąbrowie. Chwalińska od 15 lat jest stypendystką miasta Bielsko-Biała. Do opłacenia jej treningów w Dąbrowie dokładał się prywatny klub BKT. - Maja oczywiście nie wyrzeka się Dąbrowy Górniczej, gdzie chodziła do szkoły, gdzie się wychowywała, gdzie na początku trenowała z Pawłem Kałużą i gdzie wciąż mieszkają jej rodzice. Nie można jednak zakłamywać rzeczywistości. A jeszcze dodam, że jak Maja pierwszy raz została sportowcem roku w Bielsku, to mieszkała w Dąbrowie. Tam nawet nigdy nie była nominowana, a w Bielsku była nominowana kilka razy - zwraca uwagę wiceprezes BKT Advantage.
- Nas też to wkurza - mówi Wrzoł o sytuacji, w której znaczną część śmietanki po sukcesie spija Dąbrowa Górnicza i tamtejszy MOSiR. - Tymczasem całą karierę w 95 procentach sfinansował Piotr Szczypka, prywatny klub BKT, miasto Bielsko-Biała, Polski Związek Tenisa i oczywiście rodzice. Zasługa MOSiR-u Dąbrowa Górnicza to może 5 procent. Nie może być tak, że im przypisuje się chwałę, choć ich obowiązkiem jest wspieranie sportu młodzieży.











![Polski mur zatrzymał Amerykanów. Najlepsze bloki z meczu USA – Polska [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2IUYTB4LNJR7-C401.webp)
