Od finału Rolanda Garrosa nie było za bardzo okazji do oglądania Mai Chwalińskiej na korcie. W pierwszym meczu Wimbledonu doznała kontuzji, która na kilka tygodni wykluczyła ją z gry i zmusiła do rezygnacji z udziału we wcześniej zaplanowanych turniejach.
Teraz jednak wszystko jest już w porządku i Polka jest gotowa do powrotu. Formę przetestuje już lada chwila, w turnieju w Toronto (2-13 sierpnia). Jednak ekspert Lech Sidor nie jest zbyt wielkim optymistą, jeśli chodzi i o te zawody i o tenisową przyszłość Mai.
Gorzka diagnoza ws. Chwalińskiej. "Mają już naostrzone kosy"
Lech Sidor, w rozmowie dla serwisów Polska Press, przekonuje, że przy obecnej formie Mai Chwalińskiej należałoby postawić znak zapytania. Prosto z mostu wypowiada się też w ogóle o tenisowych losach 24-latki.
"Jej dotychczasowa kariera naznaczona była kontuzjami, nie mówię już o różnych problemach mentalnych. Nigdy nie mogła zagrać nawet dwóch bardzo dobrych turniejów z rzędu na poziomie WTA 125, czy ITF. Rzadko kiedy grała, często była kontuzjowana" - mówi.
Forma Polki na wielkoszlemowym Roland Garros 2026 była miłą niespodzianką dla kibiców, lecz równocześnie sygnałem i zaskoczeniem dla rywalek. Dziś już mają być bardziej przygotowane i uważne, jeśli chodzi o starcia z Chwalińską.
Myślę, że one już na Maję czekają, żeby pokazać jej miejsce w szeregu, gdy będą się z nią mierzyły. Mają już naostrzone kosy
"Dojście Chwalińskiej tak wysoko w rankingu, dla tych większych gwiazd światowego tenisa, które chcą odgrywać pierwsze skrzypce, to jest potwarz. Czekają już na rewanż i nie będę jej lekceważyć, tak jak to miało miejsce w Paryżu" - przekonuje.
Jego zdaniem przeciwniczki Mai każdorazowo będą wychodziły na kort z jednym konkretnym zamiarem. "Każda, która trafi na Chwalińską, będzie chciała rzucić się jej do gardła na zasadzie 'bij mistrza'" - wyjaśnia.
Chwalińska zagra w Toronto. "Zapowiada się prawdziwa orka"
Najbliższy turniej w Toronto może być, zadaniem Lecha Sidora, trudną przeprawą dla Mai Chwalińskiej. Przede wszystkim ze względu na twardą nawierzchnię, na której rozgrywane są zawody.
"Za oceanem ciężko będzie jej przejąć inicjatywę. Maję czeka dużo pracy, aby wygrywać mecze na tej nawierzchni, bo nie dysponuje najlepszymi warunkami fizycznymi. Zapowiada się prawdziwa orka" - podsumowuje.











