Turniej w Toronto stanowił dla Mai Chwalińskiej debiut w głównej drabince imprezy rangi WTA 1000. Na dodatek dzięki obecnej pozycji w rankingu, Polka miała wolny los w pierwszej rundzie. Przystąpiła zatem do rywalizacji od drugiej fazy, gdzie czekało ją starcie z Talią Gibson. Australijka ponownie udowodniła, że bardzo dobrze czuje się na kortach twardych. W marcu, na tej nawierzchni, docierała do ćwierćfinału w Indian Wells oraz najlepszej "16" w Miami.
Do stanu 5:5 w premierowej odsłonie obserwowaliśmy wyrównane spotkanie. Końcówka partii też była jeszcze zacięta, ale toczyła się już pod dyktando Gibson. 22-latka zbudowała solidną serię gemów wygranych z rzędu i w pewnym momencie zaczęło nawet pachnieć tzw. bajglem w drugiej partii. Ostatecznie Talia triumfowała 7:5, 6:1. Dla Chwalińskiej było to pierwsze oficjalne spotkanie od pięciu tygodni, z pewnością brakowało rytmu meczowego. Na dodatek od razu musiała szybko próbować odnaleźć się w nowej roli.
Po tym, jak finalistka Roland Garros przegrała z Australijką, pozostała jeszcze przez kilka dni w Toronto. Jak przekazała jej menedżerka Aleksandra Musiał w rozmowie z WP SportoweFakty, Chwalińska znajdowała się na liście rezerwowej do debla wspólnie z Magdą Linettę. W tym czasie Maja trenowała w Kanadzie. Ostatecznie Polki nie dostały się do zmagań w grze podwójnej, więc mogła się udać do Cincinnati na kolejny turniej rangi WTA 1000.
WTA Cincinnati: Maja Chwalińska i Sara Bejlek razem na korcie
Zawodniczka klubu BKT Advantage Bielsko-Biała przebywa już w stanie Ohio i ma za sobą zapoznanie się z warunkami panującymi w tej lokalizacji. W poniedziałek odbyła 60-minutowy trening z Sarą Bejlek. Jeszcze tydzień temu Czeszka rywalizowała z Igą Świątek o awans do trzeciej rundy w Toronto. Ostatecznie Raszynianka odniosła dość pewne zwycięstwo 6:0, 6:3, chociaż w drugim secie nie brakowało walki.
Chwalińska i Bejlek są niemal tego samego wzrostu i prezentują dość podobny styl gry. Obie udowadniają, że można sięgać po wysokie laury mimo innych warunków fizycznych od pozostałych zawodniczek z czołówki, bazując na wybieganiu i wysokiej inteligencji na korcie. W przeszłości Maja oraz Sara rywalizowały ze sobą w oficjalnych spotkaniach, po raz ostatni na początku października ubiegłego roku. Wtedy Czeszka triumfowała 6:3, 6:2 w meczu o finał WTA 125 we włoskim Rende. Wówczas mierzyły się ze sobą na mączce.
Teraz obie spotkały się w zupełnie innych warunkach - nie dość, że na nawierzchni twardej, to jeszcze jednej z najszybszych, jakie są w tourze. Bejlek pokazała już, że potrafi sobie doskonale radzić na twardych kortach. To właśnie na nich zdobyła największy tytuł w swojej dotychczasowej zawodowej karierze, wygrywając tegoroczną edycję WTA 500 w Abu Zabi. Jak podała oficjalna strona zmagań rangi "1000" w Cincinnati, poniedziałkowe zajęcia Mai oraz Sary wystartowały o godz. 14:00 czasu lokalnego, czyli 20:00 wg polskiej strefy, na korcie numer 23.

Wieczorem Chwalińska pozna swoje potencjalne rywalki. O godz. 21:00 czasu polskiego odbędzie się losowanie głównej drabinki amerykańskiego tysięcznika. Podobnie jak w Toronto, Polka może liczyć na wolny los w pierwszej rundzie. Dzięki rozstawieniu przystąpi do rywalizacji od drugiej fazy, zatem posiada jeszcze kilka dni na spokojne treningi przed debiutem w turnieju rozgrywanym w Cincinnati.


















