Były prezes PZT ostro o Świątek. "Nie można być Polakiem, kiedy Ci wygodnie"
Wciąż nie milkną echa decyzji Igi Świątek dotyczącej rezygnacji z występu w finałach Billie Jean King Cup, które w dniach 7-12 listopada odbędą się w hiszpańskiej Sewilli. Jedni rozumieją decyzję raszynianki, inni ją podważają. Głos w tej sprawie zabrał także były prezes Polskiego Związku Tenisowego - Mirosław Skrzypczyński. W swoich wypowiedziach nie pozostawił suchej nitki na Polce i w dosadny sposób skomentował jej wybór.

W ubiegłą sobotę komentator tenisa Marek Furjan poinformował na swoim profilu na Twitterze o tym, że Iga Świątek nie wystąpi w finałach rozgrywek o miano najlepszej drużyny narodowej na świecie. W poniedziałek ukazało się potwierdzenie ze strony Polskiego Związku Tenisowego. Ogłoszono skład naszej reprezentacji, gdzie zabrakło najlepszej polskiej zawodniczki. W związku z tym rolę liderki kadry ponownie będzie pełnić Magda Linette.
W sieci pojawiły się różne komentarze na temat decyzji raszynianki. Sporo osób w pełni rozumiała ją ze względu na napięty grafik dla najlepszych tenisistek świata na koniec sezonu, bo kiedyś muszą znaleźć czas na regenerację przed kolejnymi wyzwaniami w nowym roku. Pojawiły się jednak także negatywne głosy. Jeden z nich należał do byłego prezesa PZT.
24 listopada ubiegłego roku Mirosław Skrzypczyński przestał być prezesem Polskiego Związku Tenisowego. Zastąpił go w tej roli Dariusz Łukaszewski. Cały czas chętnie udziela się jednak o tenisie na swoim profilu na Facebooku. Nie inaczej było w przypadku decyzji Igi Świątek o rezygnacji z gry dla kadry podczas zbliżających się finałów Billie Jean King Cup.
Mirosław Skrzypczyński mocno skrytykował Igę Świątek za jej decyzję
W sobotę Mirosław Skrzypczyński zamieścił artykuł o wyborze byłej liderki rankingu WTA i tym samym rozpętał dyskusję w komentarzach pod swoim wpisem. Jeden z użytkowników napisał: "To raczej nie jest wina Igi Świątek... może terminarza?". Były prezes PZT postanowił szerzej odnieść się do tematu:
W tamtym roku też terminarz, a inne grały. W tym roku tak samo, a zobaczymy, kto z tej ósemki zagra jak dostanie powołanie. Zgadzam się, że terminarz jest beznadziejny, ale ITF dał Polsce dziką kartę ze względu na deklarację gry Igi w tym finale, dodatkowo mecze z udziałem Polski zostały przesunięte na koniec. Nie chcę tutaj siać fermentu, ale... drugi raz taka sytuacja to dla mnie słabe, tym bardziej, że są to finały, gdzie gra się o sławę również dla swojej ojczyzny i oczywiście pieniądze.
Wpis Mirosława Skrzypczyńskiego skomentował także Radosław Nijaki - były polski tenisista, a obecnie trener i komentator:
Tak czytam to wszystko... zachowajmy wszyscy zimną krew, a Igę zostawmy w spokoju - na pewno nie jest to przypadek, a proszę mi uwierzyć... gdy ktoś jest numer 1 na świecie to wszystko jest starannie zaplanowane - koniec debaty, skupmy się na finale w Pekinie... Kolejny dobry jej występ, więc pozdrawiam wszystkich i kibicujemy Idze.
Na to odpowiedział były prezes PZT:
A co my z tego finału jako Polska mamy? A teraz weź na wagę np. wygranie jako polska reprezentacja finałów BJKC?! Radek, nie można być Polakiem kiedy Ci jest wygodnie, podobnie jak nie możesz grać w reprezentacji tylko wtedy, kiedy Ci pasuje, a pier*******, że to sport indywidualny to gruba bzdura. A. Radwańska układanie kalendarza startów zaczynała od reprezentacji, podobnie JJ i wielu innych... Dla mnie to słabe i tyle, tym bardziej że sponsor to jedna ze SPÓŁEK SKARBU PAŃSTWA, POWTARZAM SPONSOR! Do tego tam gra się o naprawdę już dzisiaj duże pieniądze, zarówno dla drużyny, jak i dla federacji, która to może potem te środki przeznaczyć na następnych młodych zdolnych (patrz PZT TEAM).
Całą dyskusję, zawierającą także inne wątki, można prześledzić na profilu Mirosława Skrzypczyńskiego na Facebooku, klikając TUTAJ.
Zobacz również:
















