Było blisko już w Madrycie. Awans Polki. Awantura mistrzyni Australian Open
Na poniedziałek organizatorzy Mutua Madrid Open zaplanowali wszystkie spotkania czwartej rundy turnieju WTA. Część zawodniczek, które nie przeszły eliminacji bądź odpadły w dwóch pierwszych rundach, przeniosło się na turnieje rangi WTA 125 do Saint-Malo lub La Bisbal D'Emporda. Jeszcze inną ścieżkę wybrała Katarzyna Kawa - ona z kolei poleciała szukać punktów w zawodach WTA aż do Chin. I już w pierwszym starciu zmierzyła się z dawną mistrzynią juniorskiego Australian Open Carol Zhao. Na początku drugiego seta doszło do potężnej awantury, Kanadyjka zażądała interwencji supervisora turnieju.

Decyzja Katarzyny Kawy o zmianie zachodniej Europy na wschodnie Chiny może wydawać się zaskakująca, ale z drugiej strony - jest racjonalna. Doświadczona reprezentantka Polski przywykła do podróży: najpierw od końca lutego do połowy marca trzy tygodnie spędziła w Turcji, później tydzień w Kolumbii, zagrała przeciwko Ukrainie w Gliwicach, poleciała do portugalskiego Oeiras, a tydzień temu próbowała się dostać do głównej drabinki Mutua Madrid Open. Stoczyła trzysetową batalię z Nikolą Bartunkovą, nieznacznie przegrała z młodą Czeszką.
Spora część zawodniczek, które grały w stolicy Hiszpanii, ale odpadły przed trzecią rundą, zdecydowała się nie czekać na grę w Rzymie, a przeniosła do Saint-Malo lub La Bisbal D'Emporda. Mowa nie o gwiazdach, ale zawodniczkach zajmujących miejsca w drugiej połowie pierwszej setki rankingu oraz tych notowanych niżej. Choć są i wyjątki, rok temu w Bretanii triumfowała przecież Naomi Osaka.
Na inny ruch, zaskakujący, zdecydowały się jednak Veronika Erjavec (WTA 96) i Katarzyna Kawa. Ona ruszyły do Chin, tam na mączce w mieście Huzhou zaplanowano zawody o tej samej randze WTA 125. Słowenka została rozstawiona z "1", Polka zaś - z "3". Jest jednak ogromna przepaść między obsadą tego turnieju, a zawodów w Saint-Malo.
Tenis. Katarzyna Kawa grała o 1/8 finału w turnieju WTA 125 w Chinach. Awantura na początku drugiego seta
33-letnia zawodniczka BKT Advantage Bielsko-Biała w ostatnich tygodniach mocno spadła w rankingu, choć wciąż oczywiście ma pewne miejsce w drugiej setce. I spokojną głowę w kontekście występów w kwalifikacjach Wimbledonu, choć już przed US Open straci punkty za finał WTA 125 w Bastad. Gdyby jednak w Huzhou Open zdołała odnieść sukces, wygrać całą imprezę, wróciłaby pewnie w okolice 130. miejsca na świecie. Potrzebuje jeszcze czterech zwycięstw.

Pierwsze ma już za sobą - po 68 minutach pewnie pokonała Kanadyjkę Carol Zhao 6:2, 6:1. 30-letnia rywalka w szczytowym momencie swojej kariery była 131. na świecie, ma w dorobku triumf w juniorskim Australian Open, w grze podwójnej. A w tamtym finale po drugiej stronie siatki znajdowała się Barbora Krejcikova.
Ostatnio Kanadyjka notowała całą serię porażek, na pewno nie była faworytką w meczu z rozstawioną z "3" Polką.
Jeszcze po czterech gemach był remis 2:2, później zaczął się już "odjazd" starszej z tenisistek. Kawa wygrała seta 6:2, w drugim prowadziła z przełamaniem 2:1, gdy doszło do zaskakującej sceny. Polka serwowała, piłka trafiła w okolice linii, uzyskała 15-0. Jej rywalka zaczęła się denerwować, zgłaszała sędziemu głównemu Qu, że powinien zostać wywołany aut. Chiński arbiter nie zgadzał się, poprosiła więc o interwencję supervisora zawodów.

Przerwa trwała niemal 10 minut, Kawa spokojnie podeszła do swojej ławki, czekała na rozwój sytuacji. A w końcu i tak punkt dla Polki został utrzymany. Wygrała tego gema, a później trzy kolejne. I zakończyła spotkanie.
W drugiej rundzie 33-latka zmierzy się albo z Rosjanką Alewtiną Ibragimową, albo z Chinką Han Shi.












