Bulwersujący zgrzyt na US Open. Iga Świątek dosadnie reaguje
Na zachowanie Białorusinki Wiktorii Azarenki i Ukrainki Marty Kostiuk, które po meczu na US Open nie wykonały zwyczajowego gestu przy siatce, już zareagowała Iga Świątek. Polka odniosła się do wprost postawionego pytania, a jej odpowiedź nie napawa optymizmem...

Nie tylko dobrym zwyczajem, ale praktyką jest koleżeńska postawa pod siatką i podziękowanie sobie zawodników za rywalizację na korcie.
Iga Świątek rozkłada ręce: Myślę, że jest już za późno
Faworytką tego spotkania była Białorusinka, bardzo pewnie wygrała 6:2, 6:3 i awansowała do kolejnej rundy. Dużo więcej jednak mówiło się o zachowaniu obu tenisistek, które nie podały sobie dłoni, ani nawet nie wymieniły spojrzeń. Jedyne, co uczyniły, to jakby na odczepnego stuknęły się rakietami.
To oczywiście konsekwencja wojny, której ofiarą są Ukraińcy, a białoruskie państwo trzyma stronę agresora, czyli Federacji Rosyjskiej. Ta sytuacja tylko pokazuje, że również na polu sportowym nie ma mowy o wzajemnym szacunku, do czego odniosła się zapytana podczas konferencji Iga Świątek, po wygranym meczu ze Sloane Stephens.
Polka została zapytana o własną opinię na zaistniałe zdarzenie, nadto o to, czy sama próbuje zrobić coś, aby rozwiązać tę niekomfortową sytuację w tourze oraz, jak myśli, co może zrobić kobieca organizacja WTA? Odpowiedź najlepszej tenisistki świata niestety nie jest optymistyczna.
- W zasadzie myślę, że jest już za późno, choć oczywiście mówi się, że nigdy nie jest za późno. Ale myślę, że najlepszy czas na zrobienie czegokolwiek przez ATP i WTA był wtedy, gdy zaczęła się wojna, kiedy napięcie w szatni było już dość duże. Myślę, że w tej chwili sytuacja jest już dość skomplikowana i być może następnym razem będzie nam, zawodnikom, łatwiej sobie z tym poradzić, jeśli ktoś nas poprowadzi. Być może ktoś zorganizuje na przykład jakieś mecze między nami-tenisistami, żeby pokazać, że powinniśmy się zjednoczyć - zareagowała Świątek.
I dalej kontynuowała: - Nawet jeśli są kraje, które atakują inne kraje, to my jesteśmy tenisistami. To smutne, ale nie jest naszą wina, że to się dzieje. Myślę, że na początku o wiele łatwiej byłoby coś zrobić. W tej chwili jest trochę za późno na rozwiązanie problemu. Ale myślę, że zależy to również w dużej mierze od osobistych relacji graczy. W moim przypadku łatwo teraz powiedzieć, że może brakowało przywództwa, ale w tamtym momencie sama nie wiedziałam nawet, co robić. Są jednak ludzie mądrzejsi ode mnie, więc powinni byli mieć pomysł.








