Bulwersujące ustalenia Ukraińców ws. Sabalenki. Za wszelką cenę próbuje to ukryć
Burza wokół Aryny Sabalenki przybiera na sile po tym, jak Ukraińcy ujawnili, że tenisistka miała polubić wideo zamieszczone przez rosyjską influencerkę, z której to ust padły słowa poparcia dla Putina. Z udostępnionej aktualizacji wynika, że Białorusinka próbuje za wszelką cenę to ukryć, lecz po sieci już krążą dowody.

Wśród Ukraińców aż zawrzało po tym, jak ujawniono, że Aryna Sabalenka miała polubić nagranie zamieszczone w mediach społecznościowych przez rosyjską influencerkę, na co dzień mieszkającą w Monako. Wiktoria Bonia opublikowała wideo, w którym mówi o problemach wewnętrznych w jej ojczyźnie, apelując do prezydenta o podjęcie działań. Opowiada m.in. o realnej skali powodzi w Dagestanie i katastrofie ekologicznej w Kraju Krasnodarskim.
"Bardzo kocham mój kraj. Mam rosyjski paszport, jestem Rosjanką. To jest mój kraj, to jest moje DNA. Nie zamieniłbym go na nic. Władimir Władimirowicz, wspieramy cię. Uważamy cię za bardzo silnego polityka" - zwróciła się w pewnym momencie do Putina.
Materiał, który zebrał już ponad 20 milionów wyświetleń, okazał się wodą na młyn rosyjskiej propagandy. Zareagował na nie Kreml, obiecując, że sprawy poruszone przez Wiktorię zostaną przeanalizowane, a w razie potrzeby konieczne prace mające skutkować poprawą sytuacji na pewno ruszą.
Kontrowersje po tym ruchu Sabalenki. Ukraińcy oburzeni
To, że Sabalenka weszła w interakcję i zostawiła polubienie pod tym kontrowersyjnym nagraniem Rosjanki, nie uszło uwadze Ukraińców. Ci szeroko opisują sytuację i nie kryją oburzenia z pozoru drobnym, lecz dla nich bardzo wymownym, gestem liderki rankingu WTA.
Wygląda na to, że ruch ten Białorusinka próbuje za wszelką cenę ukryć. Miała już usunąć reakcję, lecz jej poprzednie posunięcie zostało zarejestrowane, a nagrania krążą po sieci.
Ta historia jest o tyle zaskakująca, że sama Aryna stroni od publicznych deklaracji i jakichkolwiek manewrów zahaczających o politykę. Pytana o tę tematykę, zwykle kluczy. "Gdybym mogła zatrzymać wojnę, zrobiłabym to. Niestety, nie mam na to wpływu" - mówiła w jednej z lakonicznych wypowiedzi.
Kiedy w styczniu, przy okazji Australian Open, znów podniesiono tę kwestię, po raz kolejny uciekała od sprawy. "Pragnę pokoju i gdybym mogła coś zmienić, na pewno bym to zrobiła. Poza tym nie mam nic więcej do powiedzenia. Jestem tu dla tenisa. To turniej tenisowy. Powiedziałam już wystarczająco dużo i nie chcę rozmawiać o polityce. Dziękuję" - powiedziała tylko.
Obecnie Białorusinka nie bierze udziału w żadnych zawodach. Przez wzgląd na uraz wycofała się z rywalizacji w Stuttgarcie. Jej absencja otworzyła drzwi Magdalenie Fręch. To Polka wskoczyła w miejsce zwolnione przez Białorusinkę. Ostatecznie i ona zrezygnowała z powodu kontuzji lewego uda.













