Reklama

Reklama

Bubka: Nie chcę być tylko synem słynnego tyczkarza

Syn słynnego tyczkarza Ukraińca Siergieja Bubki - Siergiej junior chce jak najszybciej wyjść z cienia ojca. Właśnie awansował do drugiej rundy wielkoszlemowego turnieju tenisowego US Open w Nowym Jorku, pokonując Austriaka Andreasa Haidera-Maurera.

To pierwsze zwycięstwo 24-letniego tenisisty z Ukrainy w turnieju wielkoszlemowym. Jego marzeniem jest nie być tylko synem sławnego sportowca.

Reklama

- Pamiętam, jak mając 15 lat odpadłem w pierwszej rundzie turnieju juniorów Australian Open. Konferencja ze mną musiała zostać przeniesiona do większego pomieszczenia ze względu na fakt, że noszę nazwisko Bubka. Tylu bowiem dziennikarzy chciało na nią przyjść. Ale nie ze względu na mój mecz, tylko nazwisko. Dlatego postanowiłem, żeby jak najszybciej wyjść z cienia słynnego ojca - powiedział tenisista z Doniecka.

W Nowym Jorku Bubka junior przeszedł z powodzeniem przez eliminacyjne sito wygrywając trzy mecze. W pierwszym meczu pokonał Haidera-Maurera (73.lokata w rankingu) 6:3, 6:2, 3:6 i 6:4. Teraz sklasyfikowanego na 207. miejscu na światowej liście Ukraińca czeka pojedynek z turniejową jedenastką: Francuzem Jo-Wilfriedem Tsongą.

Siergiej Bubla senior jest rekordzistą świata w skoku o tyczce - na otwartym stadionie uzyskał 6,14, natomiast w hali centymetr więcej. Trzy razy zdobył złoty medal mistrzostwa świata dla ZSRR i tyle samo razy dla Ukrainy. O tyczce skakał także jego brat Wasyl.

Piastuje funkcję prezesa Komitetu Olimpijskiego Ukrainy, członka Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego i wiceprezydenta Międzynarodowego Stowarzyszenia Federacji Lekkoatletycznych (IAAF).

Dowiedz się więcej na temat: synowie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje