Błyskawiczna reakcja Polaków na okrzyki Ukraińców. Nie obyło się bez wpadki
Świetne, zacięte spotkanie, trwające 3 godziny i 14 minut, ale wynik kończący szanse Polski na awans do finałów Billie Jean King Cup. Maja Chwalińska i Martyna Kubka walczyły jak lwice, jednak nie sprostały siostrom-bliźniaczkom Nadii i Ludmyle Kiczenok. Pojedynek miał szczególny anturaż, bo choć przewagę na trybunach mieli Polacy, również fani z Ukrainy potrafili stworzyć świetną atmosferę. W tym wszystkim nie obyło się bez jednej wpadki, która utrudniała śledzenie trzeciego seta.

Przed meczem wszystko wskazywało na to, że debel z Mają Chwalińską utworzy Katarzyna Kawa, która wczoraj w singlowej batalii musiała uznać wyższość Eliny Switoliny. Kapitan Dawid Celt dokonał jednak korekty, do boju desygnował Martynę Kubkę, a podopieczna trenera Piotra Pawlaka odpłaciła mu bardzo dobrą postawą.
Polacy i Ukraińcy stworzyli wielką atmosferę walcząc na głosy
To był trzymający w napięciu mecz zwłaszcza w dwóch pierwszych setach, rozstrzygających się w samej końcówce. Wynik Polkom bardziej odjechał w ostatniej odsłonie, ale patrząc po czasie spędzonym na korcie (1 godzina i 1 minuta) to wciąż był pojedynek godnej walki. Sukces odniosły jednak rywalki, a trzecie z rzędu zwycięstwo sprawiło, że to Ukraina zapewniła sobie po raz drugi z rzędu awans do finałów BJK Cup.
Dużą przyjemnością było oglądanie tej batalii z wysokości trybun i generalnie wszystkich dotychczasowych trzech spotkań. Nie licząc pojedynczych wybryków, jak podczas meczu Magdy Linette, gdy jeden z kibiców uzurpował sobie prawo do coachowania doświadczonej tenisistki, polska publika zdała egzamin na wysoką ocenę.
Jednak fakt, że rywalkami "biało-czerwonych" znów były przeciwniczki z Ukrainy sprawił, że w hali zameldowało się także wielu ich rodaków, którzy od wybuchu wojny licznie zamieszkali w naszym kraju. I zadbali o to, aby doping "Ukraina, Ukraina" niósł się po gliwickim obiekcie.
Jednak gdy tylko Ukraińcy głośnie zaczynali skandować unosząc flagi, w sekundzie zostawali przekrzyczani przez naszych kibiców. Wszystko jednak w sposób kulturalny, nikt nikomu nie ubliżał, a wygranymi byli po prostu ci, którzy mieli przewagę gardeł. Zdecydowana większość sympatyków, którzy w sobotę bardziej gromadnie zapełnili obiekt niż w piątek, to byli fani w biało-czerwonych barwach.
Niespodziewanie zaistniała jedna wpadka organizacyjna. Bardzo dziwna, wszak pod kopułą dachu zawieszony jest jeden z nowocześniejszych, olbrzymich ekranów w owalnym kształcie, z matrycami na wszystkie strony.
I wszystko prezentowało się dobrze, ale tylko do końca drugiego seta. Gdy nastała decydująca batalia, na ekranie wciąż wyświetlał się rezultat po tie-breaku. Taka sytuacja utrzymywała się przez kilka gemów, aż w końcu - nie mogąc naprawić tego feleru - podjęto chyba najsłuszniejszą decyzję, czyli całkowicie wygaszono wynik, umieszczając wyłącznie napis nieoficjalnych mistrzostw świata.
Sytuacja była jednak dalece niekomfortowo, bo zamiast zadrzeć wzrok ku górze, mnóstwo fanów patrzyło w telefony, aby na bieżąco kontrolować wynik spotkania.
Z Gliwic - Artur Gac







![La Liga: FC Barcelona - Real Betis. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MSCP5NGB8APQL-C401.webp)

![Ekstraklasa: Lechia - Legia. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MSGAG34DHB5RF-C401.webp)


![GKS Katowice - Jagiellonia. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MSCHEMIML4RLM-C401.webp)
![Projekt Warszawa - Ziraat Bankasi. O której i gdzie oglądać mecz o trzecie miejsce Ligi Mistrzów? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MSOFARJFJECKS-C401.webp)