Reklama

Reklama

Benefis Agnieszki Radwańskiej. Caroline Wozniacki pokazała charakter

Dunka polskiego pochodzenia Caroline Wozniacki pokazała charakter i waleczność nie tylko na kortach, jak choćby wtedy, gdy wygrywała ubiegłoroczny Australian Open, ale też poza nim, gdy pokonywała przeciwności losu. O części z nich opowiedziała w Krakowie, goszcząc na benefisie Agnieszki Radwańskiej.

Mimo wygranej w Australii, rok 2018, jeśli chodzi o zdrowie Caroliny, nie był usłany różami. Najpierw w lutym dopadł ją wirus grypy, przez który tenisistka opuściła kilka meczów. W październiku zmagała się z o wiele poważnym problemem.

Reklama

- Mam chorobę autoimmunologiczną, reumatoidalne zapaleniem stawów, które nawraca i atakuje stawy. Ciało nabiera płynów, zaczyna puchnąć i przy najdrobniejszym wysiłku czuję się totalnie wyczerpana - opowiadała Wozniacki.

Choroba uświadomiła jej kilka istotnych spraw.

- Na początku doznałam szoku. Przez całe życie byłam silna, sprawna - dzięki temu wspięłam się na szczyt i nagle organizm przestaje funkcjonować - tłumaczyła. - Były dni, gdy nie byłam w stanie podnieść się z łóżka, bo wszystko mnie bolało, po czym przechodziło i w kolejnych dniach czułam się zupełnie zdrowa.

Nie chciała nawet szukać w internecie informacji o jej chorobie.

- Wolałam nic nie googlować na ten temat, bo wyczytałabym jeszcze, że ta choroba może mnie doprowadzić do śmierci, a ja wolę myśleć pozytywnie i ciężko pracować - mówiła.

W Krakowie stawiła się na wezwanie swej przyjaciółki Agnieszki. Wozniacki miała ten komfort, że w listopadzie, z dwugodzinnej rozmowy telefonicznej z "Isią" dowiedziała się o zakończeniu przez nią kariery, zanim tego szokującego newsa poznał cały świat.

- Brakuje mi Agnieszki na tourze. Nie ma kto mi fundować kolacji, jak to robiła "Isia" po wygranych meczach, za wszystko muszę płacić sama. Nie mam też kogo objadać ze słodyczy w jego pokoju. Całe szczęście, że jest telefon, bo możemy się komunikować regularnie i pogadać po polsku - opowiadała z uroczym uśmiechem Wozniacki.

- Czasami bardzo dobrze się czuję i czuję, że mogę grać jeszcze 10 lat, a są niektóre dni, że naprawdę jest ciężko i muszę się starać, żeby wyjść na trening. Na razie jednak gram dalej. W tym momencie wszystko gra, niestety, ostatnio miałam kontuzję, poza tym ciało czuje się dobrze. Myślę więc o Paryżu i turnieju wielkoszlemowym Rolanda Garrosa - dodała.

Z Krakowa Michał Białoński

Dowiedz się więcej na temat: wozniacki | Agnieszka Radwańska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje