Reklama

Reklama

Australijczycy na drodze Polaków do Grupy Światowej

Australia, 28-krotny zdobywca Pucharu Davisa staje na drodze Polski do Grupy Światowej. Zadanie, które wydawało się trudne po losowaniu, teraz, gdy wiadomo, że w tym meczu nie wystąpi kontuzjowany Jerzy Janowicz, może okazać się misją niemożliwą. Transmisje z tego spotkania przeprowadzi Canal + Family2.

Biało-czerwoni tenisiści jeszcze nigdy nie grali w Grupie Światowej. Podobnie jak nigdy w Pucharze Davisa nie mierzyli się z Australią. "Kangury" to jedna z legend tych rozgrywek. Więcej triumfów na koncie mają tylko Amerykanie, którzy zdobyli Puchar Davisa 32 razy.

Reklama

Ostatnie zwycięstwo Australijczycy zanotowali w 2003 roku, gdy w finale w Melbourne pokonali Hiszpanię 3-1. Jeden punkt w tamtym meczu wywalczył Lleyton Hewitt, wtedy czołowy tenisista świata. Po 10 latach zawodnik jest na 58. miejscu w rankingu, ale w reprezentacji wciąż odgrywa ważną rolę.

W barażowym spotkaniu o awans do Grupy Światowej (hala "Torwaru" w Warszawie, od 13 do 15 września) Hewitt może zaprezentować się aż trzy razy. To on otworzy pojedynek z Polską, gdy w piątek stanie naprzeciwko Łukasza Kubota. W sobotę, razem z Chrisem Guccione, zmierzy się z najlepszym polskim deblem Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski, a w niedzielę ma ewentualnie ratować sytuację w ostatnim meczu, gdzie jego rywalem będzie Michał Przysiężny.

Co ciekawe, Hewitt to w tym momencie dopiero trzecia rakieta swojego kraju. W rankingu ATP wyprzedzają go Bernard Tomic (51.) i Marinko Matosevic (55.). Z tej dwójki na "Torwarze" zobaczymy jeszcze tylko Tomica, który wystąpi w obu grach pojedynczych. Matosevicia w czwartek zastąpił Nick Kyrgios, ale on nie jest planowany do grania.

Polacy, którzy w tym sezonie bardzo dobrze spisywali się w rozgrywkach Pucharu Davisa, pokonując w meczach Grupy I strefy euro-afrykańskiej w lutym Słowenię 3-2, a w kwietniu RPA 3-1, te zwycięstwa w dużej mierze zawdzięczali Janowiczowi. 22-letni łodzianin w obu spotkaniach wygrywał po dwa swoje pojedynki, a przeciwko RPA nie przeszkodziła mu w tym nawet choroba.

W czwartek okazało się jednak, że Jerzyk nie pomoże kolegom w meczu z Australią. 14. tenisista w rankingu ATP przegrał z kontuzją. Janowicz urazu pleców nabawił się w trakcie wielkoszlemowego US Open w Nowym Jorku. "Z przykrością muszę poinformować, że wspólnie z całą drużyną podjąłem decyzję o wycofaniu się ze składu na najbliższe mecze Davis Cup. Jak wiecie, w czasie pobytu w Nowym Jorku nabawiłem się poważnej kontuzji kręgosłupa. Mój udział w meczach zagrażałby nie tylko mojemu zdrowiu, ale też dobremu wynikowi drużyny. Wierzę, że Michał zastąpi mnie z powodzeniem. Była to bardzo trudna decyzja i do ostatniej chwili czekałem z jej podjęciem" - napisał półfinalista Wimbledonu na swoim facebookowym profilu, tłumacząc powody rezygnacji.

W tej sytuacji Radosław Szymanik, kapitan reprezentacji Polski, dołączył do składu Przysiężnego. Może wspólnie z Kubotem, Fyrstenbergiem i Matkowskim, będzie w stanie sprawić niespodziankę. Bo inaczej zwycięstwa nad Australią nie będzie można nazwać. "Biało-czerwoni" mecze ze Słowenią i RPA, w których też byli gospodarzami, rozgrywali na kortach twardych. Tym razem postawiono na "mączkę", co miało pozbawić największych atutów Australijczyków. Tymczasem to my zostaliśmy pozbawieni lidera.

- Chociaż Jurek Janowicz jest najwyżej notowanym naszym tenisistą, to nie można powiedzieć, że wystąpimy na "Torwarze" bez lidera - mówił jednak Szymanik. - Nie mamy lidera, po prostu jesteśmy drużyną i wspólnie walczymy o konkretny cel. Po raz pierwszy walczymy o Grupę Światową i jestem przekonany, że każdy z moich zawodników zostawi na korcie wszystko co ma, angażując całe serce w każdą piłkę. Wierzę, że w niedzielę będą mogli podnieść w górę ręce jako zwycięzcy. Rywal jest mocny, bardzo utytułowany, ale gramy u siebie. Liczymy na wsparcie publiczności, która być może zjawi się w hali w komplecie. Jako kapitan cieszę się, że już od dwóch tygodni nie było biletów na piątkowe mecze - dodał.

- Nie mogę się zgodzić, że brak Jurka Janowicza w składzie podcina nam skrzydła. Właściwie od samego początku zgrupowania mieliśmy świadomość, że leczy kontuzję, że stara się zdążyć ze wszystkim na czas, ale mu się nie udało. Duch w drużynie nie upadł, wprost przeciwnie, wszyscy wierzymy, że stać nas na wygraną z Australią - stwierdził Marcin Matkowski.

Supervisorem trzydniowego spotkania w hali "Torwaru" jest Brytyjczyk Andrew Jarret, od lat główny sędzia wielkoszlemowego turnieju na trawiastych kortach w Wimbledonie.

Aktualnie Australijczycy zajmują 14. pozycję w rankingu Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF), a Polacy są na 21. miejscu.

Polska - Australia (Warszawa, hala Torwaru, kort ziemny):

piątek - 13 września (godz. 16.00)

Łukasz Kubot - Lleyton Hewitt

Michał Przysiężny - Bernard Tomic

sobota - 14 września (godz. 14.00)

Mariusz Fyrstenberg, Marcin Matkowski - Lleyton Hewitt, Chris Guccione

niedziela - 15 września (godz. 12.00)

Łukasz Kubot - Bernard Tomic

Michał Przysiężny - Lleyton Hewitt

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama