Reklama

Reklama

Australian Open. Wymęczone zwycięstwo Djokovicia w wielkim upale

Rozstawiony z "14" Serb Novak Djoković pokonał Francuza Gaela Monfilsa 4:6, 6:3, 6:1, 6:3 w drugiej rundzie wielkoszlemowego Australian Open. Obaj tenisiści mieli duże problemy z grą w spotkaniu, podczas którego temperatura sięgała prawie 40 stopni Celsjusza.

Djoković - ku zaskoczeniu publiczności - stracił podanie w dwóch pierwszych gemach serwisowych. Odrobił po chwili stratę, ale seta zapisał na swoim koncie 39. w światowym rankingu Monfils. W trzech kolejnych partiach lepszy był już Serb. W trwającym ponad osiem minut ostatnim gemie pojedynku wykorzystał dopiero czwartą piłkę meczową. Francuz znany z efektownych i niecodziennych zagrań dał i tego dnia próbkę swoich umiejętności. Poziom meczu nie był jednak najwyższy, a wpływ na to miały trudne warunki atmosferyczne.

Reklama

Jak podały media, na poziomie kortu, na którym rywalizowali wspomniani zawodnicy, termometr wskazał nawet 69 stopni C. Zarówno Djoković, jak i Monfils wraz z upływem czasu coraz ciężej oddychali, a w przerwach zakładali na szyje ręczniki z lodem. Francuz miał największy kryzys w drugim secie. Po składającej się z 24 uderzeń wymianie kilkakrotnie prosił sędziego, by zezwolił na dłuższe niż regulaminowe 25-sekundowe przerwy między akcjami. Później - by ustać w miejscu - nieraz opierał się o postawioną pionowo rakietę, a następnie poprosił o lekarza, tłumacząc, że ma zawroty głowy i źle się czuje.

"Przez 40 minut umierałem na korcie" - powiedział później dziennikarzom.

Zawodnik z Belgradu również przyznał, że warunki do gry były bardzo trudne.

"To było wręcz brutalne. Wiedziałem, że to będzie wielkie wyzwanie dla nas obu. Gael to jeden z najlepszych atletów w naszym sporcie. Wiedziałem, że muszę próbować wykorzystać każdą okazję" - zaznaczył.

Po raz 15. zmierzył się z Francuzem i wygrał wszystkie te spotkania. 30-letni tenisista z Belgradu startem w Australian Open wraca do rywalizacji po półrocznej przerwie spowodowanej kontuzją łokcia. Niespełna tydzień temu rozegrał spotkanie pokazowe. Wtorkowy pojedynek pierwszej rundy w Melbourne był jednak jego pierwszym pojedynkiem o stawkę od lipca.

"Wciąż nie jestem w 100 procentach gotowy, ...ale idzie ku lepszemu" - ocenił były lider światowej listy.

Djoković triumfował w australijskiej imprezie sześć razy - w latach 2008, 2011-13 i 2015-16. Wraz z reprezentantem gospodarzy Royem Emersonem, który wygrywał w latach 1961 i 1963-1967 - jest rekordzistą w klasyfikacji wszech czasów. W poprzednim sezonie odpadł w drugiej rundzie, przegrywając sensacyjnie z Denisem Istominem z Uzbekistanu. W czwartek zanotował 60. wygrany mecz w Melbourne.

O awans do 1/8 finału walczyć będzie teraz z Hiszpanem Albertem Ramosem-Vinolasem.

Niełatwą przeprawę miał w czwartek także Juan Martin del Potro. Rozstawiony z "12" Argentyńczyk, który korzystał w trakcie meczu z przerwy medycznej z powodu problemów z udem, pokonał Rosjanina Karena Chaczanowa 6:4, 7:6 (7-4), 6:7 (0-7), 6:4. Mierzący prawie 2 metry zawodnik z Ameryki Południowej ze względu na przewlekłe kłopoty zdrowotne (głównie z nadgarstkami) opuścił trzy poprzednie edycje turnieju w Melbourne. Jego najlepszym wynikiem w tej imprezie jest ćwierćfinał, na którym zatrzymał się dwukrotnie.

Z rywalizacją niespodziewanie pożegnał się już rozstawiony z "siódemką" David Goffin. Belg musiał uznać wyższość 36-letniego Juliena Benneteau 6:1, 6:7 (5-7), 1:6, 6:7 (4-7). 59. w rankingu ATP weteran, który zapowiedział zakończenie kariery po tym sezonie, w trzeciej rundzie w Wielkim Szlemie był poprzednio pięć lat temu.

Dowiedz się więcej na temat: Novak Djoković | australian open | Gael Monfils

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje