Reklama

Reklama

Australian Open. Novak Djoković: Ten romans wciąż się rozwija

- Ostatnie dwa tygodnie były dla mnie jak jazda kolejką górską. Chcę podziękować tutejszemu kortowi centralnemu. Rod Laver Arena, z każdym rokiem kocham cię coraz bardziej. Ten romans wciąż się rozwija - powiedział Novak Djoković, który po raz dziewiąty w karierze wygrał wielkoszlemowy Australian Open. W finale Serb pokonał Rosjanina Daniiła Miedwiediewa 7:5, 6:2, 6:2.

"Daniił, jesteś świetną osobą, a na korcie jednym z najbardziej wymagających rywali, z jakim kiedykolwiek przyszło mi się zmierzyć. Kwestią czasu jest, kiedy to ty będziesz trzymał trofeum za wygraną w turnieju wielkoszlemowym. Jeśli nie masz nic przeciwko, to poczekaj z tym jeszcze kilka lat. Niesamowite jest, że wygrałeś 20 swoich poprzednich meczów. Bardzo dziękuję mojemu teamowi. Szczególnie fizjoterapeucie Ulisesowi Badio za to, że pomógł mi uporać się z kontuzją mięśnia brzucha w trakcie turnieju.

Chciałbym też podziękować organizatorom za wielki wysiłek, poczyniony, by impreza odbyła się mimo pandemii COVID-19. To było wyzwanie pod wieloma względami i władze australijskiego tenisa powinny być z siebie dumne. Było wiele odmiennych opinii dotyczących tego, co się wydarzyło przez ostatni miesiąc i odnośnie pojawienia się tenisistów w Australii. Myślę, że był to udany turniej" - skomentował Djoković.

Reklama

Nigdy nie jest łatwo wypowiadać się tuż po przegraniu finału wielkoszlemowego. Chciałbym, żeby ten mecz był dłuższy i bardziej interesujący dla publiczności, ale to nie był mój dzień. Starałem się dać z siebie wszystko. Gratulacje dla Novaka i jego sztabu. Dziewięć triumfów w Australian Open i 18 tytułów wielkoszlemowych łącznie to niesamowita rzecz. Prawdopodobnie to nie było twoje ostatnie słowo w tej kwestii. Jeśli mowa o osiągnięciach Novaka, Rogera Federera i Rafaela Nadala, to mówimy o tenisowych cyborgach... w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Wierzę w siebie, ale nie sądzę, bym był w stanie im dorównać pod względem sukcesów wielkoszlemowych.

Pamiętam mój pierwszy trening z Djokoviciem w Monako. Znajdowałem się wówczas w okolicach 500. czy 600. miejsca w rankingu. On był już wówczas liderem światowego rankingu, właśnie wygrał Wimbledon. Jedyną złą rzeczą, którą pamiętam, było to, że się wtedy spóźnił. Poza tym był dla mnie bardzo miły. Myślałem, że nie będzie się do mnie odzywał, bo był dla mnie niczym Bóg. Byłem onieśmielony, więc sam się nie odzywałem. On zadawał mi pytania i rozmawiał ze mną jak dobry znajomy. Byłem naprawdę zaskoczony. Nic się nie zmieniło od tego czasu - nadal jest świetną osobą i wspaniałym zawodnikiem" - stwierdził Miedwiediew.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź


Dowiedz się więcej na temat: Novak Djoković | Daniił Miedwiediew | australian open

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje