Reklama

Reklama

​Australian Open. Miedwiediew znów pokonał Rublowa w wielkoszlemowym ćwierćfinale

Rozstawiony z numerem czwartym Daniił Miedwiediew pokonał Andrieja Rublowa 7:5, 6:3, 6:2 w ćwierćfinale turnieju Australian Open. Tak samo zakończył się poprzedni wielkoszlemowy mecz tych rosyjskich tenisistów, którego stawką również był awans do czołowej "czwórki".

Zarówno Miedwiediew, jak i Rublow imponowali formą w drugiej części ubiegłego roku i utrzymują dobrą dyspozycję na początku bieżącego. Wspólnie niedawno poprowadzili Rosję do sukcesu w drużynowym ATP Cup, ale w środę przyjaźniący się zawodnicy stanęli po przeciwnych stronach kortu.

Toczący się w upale i w szybkim tempie pojedynek nie zawiódł oczekiwań kibiców. Dwaj niepokonani w tym sezonie gracze (każdy z nich przed tym spotkaniem miał bilans 8-0) rozpoczęli go pewni siebie. Intensywna walka kosztowała ich sporo sił. Rublow po wygraniu w drugim secie najefektowniejszej wymiany w tym spotkaniu, która składała się z 43 uderzeń, usiadł wyczerpany obok kortu. Dysponuje on większą siłą uderzenia od rodaka, ale Miedwiediew doprowadzał go do frustracji, skutecznie łącząc grę w obronie i ataku.

Po zakończeniu trwającego nieco ponad dwie godziny meczu zwycięzca poprosił na kort fizjoterapeutę, zgłaszając problemy z lewym udem.

"Było bardzo ciężko. Kiedy przyjeżdżasz do Australii i codziennie jest 40 stopni Celsjusza, to jest ciężko, ale przywykasz do tego. Teraz mieliśmy kilka dni, kiedy było 20 stopni, a dziś był upał. W tym meczu z Andriejem mieliśmy parę niesamowitych wymian. Jestem jednym z pierwszych tenisistów, którzy tak go wymęczyli...Trudno jest grać przeciwko przyjacielowi, ale obaj lubimy rywalizację i każdy z nas chciał wygrać oraz awansować do półfinału. To był jeden z moich najlepszych meczów" - podsumował 25-letni Miedwiediew.

Była to jego czwarta konfrontacja z młodszym o rok Rublowem. Zwyciężył we wszystkich, nie tracąc przy tym ani jednego seta. Poprzednio zmierzyli się w ćwierćfinale ubiegłorocznej edycji wielkoszlemowego US Open.

Zawodnik będący czwartą rakietą świata w środę wygrał 19. mecz z rzędu. Pod koniec ubiegłego sezonu triumfował w turnieju ATP w Paryżu oraz kończącej sezon imprezie masters - ATP Finals. Tegoroczne starty zaczął z kolei od czterech wygranych spotkań w ramach ATP Cup.

Rosjanin odniósł też zwycięstwo w 11 ostatnich pojedynkach z rywalami z Top10 listy ATP. W wielkoszlemowym półfinale zameldował się po raz trzeci w karierze. Oba wcześniejsze takie sukcesy odniósł w US Open. Jego najlepszym wynikiem w zmaganiach tej rangi jest finał nowojorskiej imprezy z 2019 roku. W Melbourne dotychczas najdalszej dotarł do 1/8 finału (2019-20). Za sprawą obecnego startu jest już pewne, że w poniedziałek zadebiutuje w czołowej "trójce" światowego rankingu.

Jego kolejnym rywalem będzie rozstawiony z "dwójką" Hiszpan Rafael Nadal lub Grek Stefanos Tsitsipas (5.).

Rublow, który w poprzednim sezonie wygrał pięć imprez ATP, wciąż czeka na pierwszy w karierze półfinał Wielkiego Szlema. Teraz zadebiutował w czołowej "ósemce" Australian Open. Wcześniej do tego etapu dotarł w US Open i French Open.

Do półfinału w Melbourne we wtorek awansował debiutujący w głównej drabince Wielkiego Szlema kwalifikant Asłan Karacjew, który jest największą rewelacją turnieju. Po raz trzeci w czołowej "czwórce" jednych zawodów tej rangi znalazło się dwóch Rosjan. Wcześniej miało to miejsce podczas US Open w 2001 i 2006 roku. Po raz pierwszy zaś teraz trzech Rosjan dotarło do ćwierćfinału turnieju Wielkiego Szlema.

"To niewiarygodne, co zrobił Asłan. Zapisał się w historii (jako pierwszy debiutant w półfinale Wielkiego Szlema - PAP). Nie wiem, co on robił w czasie przerwy związanej z pandemią COVID-19. Zapewne ciężko pracował" - podsumował Miedwiediew wyczyn starszego o trzy lata rodaka.

Dowiedz się więcej na temat: australian open

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje