Reklama

Reklama

Australian Open. Matkowski daje większe szanse Świątek w meczu z Halep

"To gra Igi Świątek zdecyduje, jak będzie przebiegać jej mecz z Simoną Halep o ćwierćfinał Australian Open" - uważa Marcin Matkowski. Rekordzista występów w daviscupowej reprezentacji Polski wyżej ocenia szanse na wygraną polskiej tenisistki.

Po pierwszym tygodniu Australian Open polscy kibice tenisa mają mieszane uczucia. Iga Świątek spełnia ich oczekiwania, natomiast zawiedli panowie.

"Kamil Majchrzak rywalizował z tenisistą, który jest w tej chwili wyżej notowany od niego. Faworytem nie był i gdyby wygrał, byłaby to niespodzianka. Nie udało się. Trudno. Natomiast Hubert Hurkacz sam przyznał, że powinien pokonać rywala w pierwszej rundzie, a przez własne błędy tego nie zrobił" - ocenił Matkowski męskie występy.

Osobnym rozdziałem w Australian Open jest gra Igi Świątek. "Ma za sobą trzy trudne mecze i pokazała klasę. Zwłaszcza w drugiej rundzie potwierdziła wysoką formę. Pamiętam, gdy przed dwoma laty byłem w Melbourne na swoim ostatnim turnieju Wielkiego Szlema. Wówczas Camila Giorgi zmiotła Igę z kortu. Po dwóch latach Polka z tą samą rywalką wygrała zdecydowanie. Także mecz trzeciej rundy z Fioną Ferro Iga w pełni kontrolowała" - przyznaje Matkowski.

Polska tenisistka śrubuje rekord w Wielkim Szlemie. Ostatniego seta przegrała w US Open. Potem zanotowała siedem wygranych meczów bez straty seta w Paryżu, a teraz dołożyła trzy mecze w Australii. Nie ulega wątpliwości, że niedzielna rywalizacja z Simoną Halep będzie najtrudniejszym z jej dotychczasowych meczów na antypodach.

"Mimo wszystko uważam, że w tym spotkaniu wszystko będzie zależało od Igi. Jeśli będzie dobrze serwowała i trafiała w kort podczas wymian, to Halep nie będzie mieć wiele do powiedzenia. Oczywiście, Rumunka jest bardzo solidną i dobrą zawodniczką, ale nie ma czegoś takiego, co Iga. To ona może decydować o przebiegu meczów - uważa Matkowski.

"Oceniając szanse zawodniczek w tym meczu stawiam 55:45 dla Igi" - dodał.

Polka jesienią wygrała French Open w Paryżu. Po tamtym turnieju wiele było przychylnych opinii o grze Świątek, ale nie brakowało osób, które mówiły, że to pierwsze zwycięstwo młodej zawodniczki i musi ona jeszcze potwierdzić, że to nie było jednorazowe zdarzenie.

"To takie polskie malkontenctwo. Tenisistka, która wygrała wielkiego szlema, nie musi już niczego udowadniać. Oczywiście, nie łudźmy się. Nie będzie wygrywała wszystkich turniejów. Tak się nie da, ale ma taki potencjał, by następne wielkie szlemy zwyciężać" - uważa Matkowski.

Reklama

pż/ sab/

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje