Reklama

Reklama

​Australian Open - Li i Azarenka zagrają w finale

Liderka rankingu WTA Tour, broniąca tytułu wywalczonego przed rokiem Białorusinka Wiktoria Azarenka spotka się z chińską tenisistką Na Li (nr 6.) w sobotnim finale wielkoszlemowego Australian Open. Turniej rozgrywany jest na twardych kortach w Melbourne Park.

23-letnia Azarenka, najwyżej rozstawiona, awansowała do tej fazy w Wielkim Szlemie po raz trzeci, a drugi w Melbourne (udało jej się to też w ubiegłorocznym US Open). W czwartek pokonała młodszą o cztery lata Amerykankę Sloane Stephens (nr 29) 6:1, 6:4.

Mecz trwał godzinę i 41 minut, a w drugim secie Białorusinka poprosiła o przerwę na pomoc medyczną, ponieważ dokuczał jej ból w lewym kolanie i miała problemy z układem oddechowym. Wzięła ją przy stanie 5:4, chwilę po tym jak nie wykorzystała pięciu piłek meczowych.

- Były takie momenty, że po prostu nie mogłam oddychać, czułam się nawet jakbym miała atak serca. Coś podobnego zdarzyło mi się już niedawno, w ostatnim meczu, ale wtedy poszłam do łazienki po secie na krótką przerwę - powiedziała Azarenka, która miewała już w przeszłości podobne problemy w trakcie upalnej pogody (w czwartek było 36 stopni Celsjusza).

Po wznowieniu gry zakończyła spotkanie przy szóstym meczbolu. W ten sposób zakończyła turniej marzeń Stephens, która po raz pierwszy doszła tak daleko w Wielkim Szlemie. Rundę wcześniej wyeliminowała rodaczkę Serenę Williams (nr 3.), która po środowej porażce narzekała na problemy z plecami i zwichniętą już w pierwszej rundzie kostkę.

W pierwszym czwartkowym meczu 1/2 finału szósta na świecie Na Li wygrała z wiceliderką rankingu WTA Tour Rosjanką Marią Szarapową 6:2, 6:2, w ciągu godziny i 33 minut. Rundę wcześniej Chinka pokonała Agnieszkę Radwańską 7:5, 6:3. W ostatnich dwóch edycjach Polka odpadała w tej samej fazie, ponosząc porażki z późniejszymi triumfatorkami imprezy - Belgijką Kim Clijsters (2011) i Azarenką (2012).

Dotychczas w kobiecej rywalizacji najlepiej spisywała się właśnie Szarapowa, która w pierwszych dwóch meczach nie straciła gema, a w trzech kolejnych oddała rywalkom tylko dziewięć. W dwóch z nich przegrywała po cztery gemy, czyli tyle, ile urwała Li.

W czwartek Rosjanka popełniła 32 niewymuszone błędy (w tym sześć podwójnych błędów serwisowych), przy 18 po stronie rywalki.

- Myślę, że ona rozegrała dziś wielki mecz. Grała bardziej agresywnie ode mnie i przede wszystkim celniej. Właściwie przez cały czas dyktowała warunki, a ja ciągle byłam w defensywie. Do tego tylko raz udało mi się przełamać jej serwis, choć miałam siedem szans - powiedziała po meczu Szarapowa.

Chinka, która osiągnęła w Melbourne trzeci raz półfinał w ciągu czterech sezonów, wykorzystała w czwartek pięć z dziesięciu "break pointów".

30-letnia Li po raz drugi osiągnęła w Melbourne finał, podobnie jak w 2011 roku. W tamtym sezonie, w czerwcu, zdobyła też pierwszy i jak dotychczas jedyny tytuł w Wielkim Szlemie, zwyciężając na paryskich kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa. Potem jednak miała wyraźny zniżkę formy i po słabszych wynikach zatrudniła jako głównego trenera Argentyńczyka Carlosa Rodrigueza, który wcześniej stał za największymi sukcesami Belgijki Justine Henin.

- Carlos jest tytanem pracy, jest świetnym trenerem i niesamowitym człowiekiem. Cieszę się, że mam go w swoim sztabie, bo wiele rzeczy zmienił w moim nastawieniu do gry i to przynosi skutki. Przede wszystkim wprowadził poczucie pewności. Wychodzę na kort i zawsze czuję, że jest ok, że mogę wygrać, niezależnie od tego, kto jest po drugiej stronie siatki. On nie musi mnie do niczego zmuszać, on sprawia, że sama staram się pracować ciężej, niż kiedykolwiek - powiedziała Chinka.

Wyniki:

Reklama

Na Li (Chiny, 6.) - Maria Szarapowa (Rosja, 2.) 6:2, 6:2

Wiktoria Azarenka (Białoruś, 1.) - Sloane Stephens (USA, 29.)  6:1, 6:4

Dowiedz się więcej na temat: Maria Szarapowa | australian open | Agnieszka Radwańska | Na Li

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje