Reklama

Reklama

Australian Open. Horror w finale kobiet, niewiarygodny zwrot akcji

Ashleigh Barty po raz trzeci w karierze wygrała turniej wielkoszlemowy, ale po raz pierwszy w ojczyźnie – w Australii. W finale na Rod Laver Arena w Melbourne pokonała Amerykankę Danielle Collins 6:3, 7:6 (2). W drugim secie przegrywała już 1:5. Zwyciężczyni otrzymała dwa miliony dolarów amerykańskich, pokonana – 1,1 miliona.

Australijka była wielką faworytką finału. Do tej pory wygrywała swoje mecze niezwykle łatwo. Najdłuższy z nich - z Amerykanką Amandą Anisimovą w czwartej rundzie - trwał godzinę 14 minut. Barty to liderka rankingu WTA, wygrywała Roland Garros w 2019 roku i Wimbledon w poprzednim sezonie. Triumf w rodzinne Australii od lat jest dla niej celem numer 1.

Obecność Collins w finale Australian Open była wielką niespodzianką. Amerykanka zajmuje 30. miejsce w WTA. Nigdy nie grała decydującego o zwycięstwie w turnieju wielkoszlemowym meczu. Najwyżej doszła do półfinału - w Australian Open w 2019 roku.

Reklama

Ashleigh Barty w pół godziny wygrywa pierwszego seta

Pierwszy set toczył się zgodnie z przewidywaniami. Barty rozegrała go według własnego scenariusza. To ona dyktowała warunki.

Australijka miała tylko jeden moment kryzysu. W piątym gemie. Broniła wtedy się przed przełamaniem serwisu. Zrobiła to skutecznie. Utrzymała prowadzenie. Było 3:2.

Potem to ona wykonała zadanie, którego nie udało się zrealizować rywalce. Jako pierwsza wykorzystała break point. Wygrała również kolejnego gema. Rezultat 5:2 praktycznie przesądzał o secie. Wyraźnie też było widać, że Barty nabrała pewności siebie. Grała tak jak w poprzednich meczach, choć od czasu do czasu mocne uderzenia Collins sygnalizowały, że ta może w każdej chwili się odrodzić.

Amerykanka zwyciężyła jeszcze w jednym gemie. Pierwszy set zakończył się w 32 minuty zwycięstwem Barty 6:3.

Danielle Collins prowadziła 5:1, ale co się stało potem?

Ale potem nastąpiła nieoczekiwana zmiana ról. Od początku drugiego seta Collins zaskoczyła rywalkę i sprzyjającą jej publiczność bardzo dobrą grą. Barty zaczęła też popełniać niezrozumiałe jak na siebie błędy. Przeszła do defensywy, grała zbyt nerwowo.

Amerykanka rozpoczęła efektownie. Prowadziła 3:0 z jednym przełamaniem serwisu przeciwniczki. Trybuny Rod Laver Arena na chwile ucichły. Nikt się nie spodziewał takiego przebiegu meczu.

Collins utrzymywała swój serwis do stanu 5:1. Dzielił ją gem od wyrównania stanu meczu. Ale pojawiła się też presja, nieprzychylne reakcje publiczności. W trakcie jednego z gemów serwisowych Collins sędzia zwróciła uwagę kibicom. Amerykanka zaczęła wyraźnie gorzej grać. Straciła swoją przewagę. Z 1:5 zrobiło się 5:5.

Po dwóch gemach wygranych przez podające utrzymał się remis. O secie rozstrzygał tie break. Od początku przewagę w nim utrzymywała Barty. Była spokojniejsza. Prowadziła 4:0, 5:1. Collins wygrała jeszcze jeden punkt. To było wszystko na co było ją stać w tym momencie. Barty wygrała tie breaka 7:2 i po raz pierwszy triumfowała w Australian Open. Dokonała tego w wielkim stylu.

Olgierd Kwiatkowski

Finał turnieju pań Australian Open

Ashleigh Barty (Australia, 1) - Danielle Collins (USA, 27) 6:3, 7:6 (2)

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy