Reklama

Reklama

ATP w Indian Wells. Hubert Hurkacz awansował do ćwierćfinału

Hubert Hurkacz po raz czwarty w karierze zagra w ćwierćfinale turnieju rangi ATP Masters 1000. Dokonał tego w popisowym stylu. Po trwającym zaledwie godzinę i czterech minutach meczu Polak pokonał Rosjanina Asłana Karacewa 6:1, 6:3. Jego kolejnym przeciwnikiem będzie zwycięzca spotkania Daniił Miedwiediew - Grigor Dimitrow.

W turniejach ATP zagrali ze sobą do tej pory tylko raz, ale całkiem niedawno, na turnieju poprzedzającym Indian Wells, w San Diego. Lepszy okazał się Karacew. Wygrał 5:7, 6:4, 6:2. Polak wystartował wtedy z marszu, grając tuż po wygranym turnieju w Metz. Potraktował San Diego jako część długofalowego planu, rozgrzewkę przed znacznie bardziej prestiżowym Indian Wells.

To był dobry pomysł. Hurkacz zrealizował cel minimum w imprezie rozgrywanej w środku kalifornijskiej pustyni. Awansował do ćwierćfinału turnieju o najwyższej po Wielkim Szlemie randzie. Jest coraz bliżej udziału w kończącym sezon Masters Finals w Turynie.

Reklama

Imponująca postawa Hurkacza

Pierwszy set zagrał niemal koncertowo. Stracił tylko jednego gema, popełnił zaledwie jeden niewymuszony błąd, miał aż 10 skutecznych uderzeń kończących. Hurkacz dwa razy przełamał serwis rywala, sam wznawiał grę bez zarzutu. To była jego silna broń. Nie popełnił żadnego podwójnego błędu (Karacew - trzy), zaserwował pięć asów.

Statystyki nie mówią o grze Hurkacza w tej partii wszystkiego. Widać było, że dobrze się czuje na korcie. Miał przewagę fizyczną, techniczną i mentalną. Grał tak jakby nie ciążyła na nim żadna presja. Z łatwością obronił break pointa w pierwszym gemie spotkania. Był spokojny, konsekwentnie dążył do celu. Taka postawa mogła imponować.

Czwarty ćwierćfinał Hurkacza w ATP Masters 1000

Karacew ze spokojem przyjął tą zdecydowaną porażkę w pierwszym secie. W drugim zagrał inaczej, bardziej skoncentrowany, starał się czuwać nad własnym serwisem. Ale tego dnia był po prostu słabszy, bezradny wobec warunków, które dyktował tenisista z Wrocławia.

Pierwsze break pointy Hurkacz miał w trzecim gemie. Rosjanin zdenerwował się, zdołał opanować nerwy i jeszcze się wybronił. Potem Polak pokazał jak trzeba serwować. Wygrał "swojego" gema bez straty punktu. Było 2:2.

Później przez moment obaj zawodnicy zaczęli grać nierówno. W trzech kolejnych gemach przegrali swoje serwisy, ale dwa razy górą był Hurkacz. Zyskał przewagę przełamania. Zapomniał o chwilowym kryzysie, znów zaczął grać na wysokim poziomie, zmuszając Rosjanina do błędów. Wygrał dwa kolejne gemy, seta i mecz. Awansował co ćwierćfinału. W tej fazie turnieju rangi ATP Masters 1000 zagra po raz czwarty po występach w Indian Wells dwa lata temu, w Miami i Toronto w tym sezonie. 

Olgierd Kwiatkowski

IV runda ATP Masters 1000 w Indian Wells (pula nagród 8 359 455 dol.)

Hubert Hurkacz (Polska, 8) - Asłan Karacew (Rosja, 19) 6:1, 6:3.





Reklama

Reklama

Reklama

Reklama