Reklama

Reklama

ATP Sopot: Coria - Ferrer w finale

Guillermo Coria zagra z Davidem Ferrerem w finale turnieju ATP Idea Prokom Open (pula nagród 500 tysięcy euro), który rozgrywany jest na ziemnych kortach w Sopocie.

Argentyńczyk rozstawiony z numerem 3 pokonał Peruwiańczyka Luisa Hornę 6-2, 6-2, a Hiszpan David Ferrer wygrał ze swoim rodakiem Rubenem Ramirezem-Hidalgo 6-7 (2-7), 6-3, 6-4.

Pierwszy półfinał trwał godzinę i 58 minut. Pierwszy set padł łupem sklasyfikowanego na 83. miejscu w rankingu Entry System Ramireza Hidalgo, który okazał się lepszy w tie-breaku, wygrywając go 7-2.

W drugim secie do stanu 3-2 dla 75. w Entry System Ferrera obaj wygrywali swoje podanie. Wówczas jednak wyżej sklasyfikowany Hiszpan przełamał rywala, zdobywając breaka, którego "dociągnął" do końca seta. Ramirez Hidalgo, dla którego był to pierwszy półfinał ATP Tour w karierze, zaczął popełniać więcej niewymuszonych błędów i jego forehandy często lądowały za linią końcową kortu.

Reklama

Sytuacja diametralnie odwróciła się na początku trzeciej partii - Ferrer, który wygrał wszystkie poprzednie pojedynki z Ramirezem (w tym w Sopocie w 2001 roku), szybko przegrał pierwsze trzy gemy. Przy stanie 4-2 Ferrer zdołał jednak obronić breaka, choć zmarnował aż trzy piłki na przełamanie i pomógł mu dopiero nieudany dropszot Hidalgo. Po chwili było już 4-4 i wszystko zaczęło się od nowa.

Ten "nowy początek" lepiej wykorzystał Ferrer, od razu wygrywając gema przy serwisie rywala, a po kolejnych kilku minutach, kiedy Ramirez Hidalgo wpakował crossowy forehand w siatkę, mógł świętować awans do finału - pierwszy w tym roku.

- To był ciężki mecz, tym bardziej, że z Rubenem znamy się bardzo dobrze - powiedział po spotkaniu Ferrer. - Traciłem nieco rytm, ale ostatecznie przezwyciężyłem swoje słabości i okazało się, iż jestem wystarczająco silny, by wygrać ten mecz.

Ferrer w grze o tytuł zmierzy się z Corią i to Argentyńczyk będzie faworytem meczu, tym bardziej, iż ogrywając w drugim półfinale Hornę, wygrał 14. mecz z rzędu bez straty seta!

Obaj zawodnicy musieli jednak długo czekać na wyjście na kort centralny, bowiem po zakończeniu finału kobiet nad Sopotem rozpętała się ulewa, która z różnym natężeniem trwała ponad dwie godziny.

Dopiero 10 minut po 20.00 Coria i Horna wyszli do meczu, który okazał się spacerkiem dla sklasyfikowanego na 3. miejscu w Champions Race Argentyńczyka. Wyrównany mecz trwał tylko do stanu 2-2 (do tego momentu break i rebreak). W 5. gemie Horna został znów przełamany, gdy wyrzucił w aut crossa z forehandu.

Peruwiańczyk (68. Champions Race), który przegrał dwa poprzednie pojedynki z Corią, narzekał na zbyt śliską nawierzchnię kortu i w końcu otrzymał ostrzeżenie od arbitra w gemie numer 7. Wkrótce było już 6-2 i po secie.

Sfrustrowany Horna został przełamany już w pierwszym gemie II seta po tym, jak wolej w jego wykonaniu wylądował daleko za końcową linią. Coria, który wygrał trzy imprezy ATP Tour w tym sezonie, grał bardzo solidnie, ale nie musiał się wysilać, gdyż jego rywal wyraźnie nie miał dnia. Argentyńczyk objął prowadzenie 4-0 i dowiózł przewagę dwóch breaków do końca. Mecz trwał zaledwie 63 minuty.

Wyniki półfinałów

Guillermo Coria (Argentyna, 3) - Luis Horna (Peru) 6-2, 6-2

David Ferrer (Hiszpania) - Ruben Ramirez-Hidalgo (Hiszpania) 6-7 (2-7), 6-3, 6-4

Witold Cebulewski, Sopot

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje