Reklama

Reklama

ATP Finals w Londynie. Łukasz Kubot: Znaleźli na nas sposób

Łukasz Kubot i Marcelo Melo ponieśli pierwszą porażkę w tenisowym turnieju mistrzów ATP Finals w Londynie. W meczu drugiej kolejki grupy Jonasa Bjoerkmana, Polak i Brazylijczyk przegrali z Ravenem Klaasenem z RPA i Michalem Venusem z Nowej Zelandii 3:6, 4:6.

- Widać, że znaleźli na nas sposób. Nie mogliśmy w tym roku ich pokonać, przegraliśmy z nimi trzy razy. Zasłużenie wygrali, chciałbym im pogratulować. Co było kluczem, lepiej serwowali i uważam, że zasłużenie wygrali. Mieliśmy tylko jedną szansę na przełamanie, i to w ostatnim gemie. Nie chciałbym tutaj spekulować. Gramy dalej, przed nami mecz o wyjście z grupy - mówi Kubot w rozmowie z Cezarym Gurjewem z Polskiego Radia.

Reklama

Kubot podkreśla, że udział w turnieju mistrzów to duża przyjemność, choć jak zaznacza: - Uważam, że tu już wszyscy mają jakieś swoje problemy zdrowotne, niektórzy jadą - jak to się mówi - na rezerwie w baku. Po to cały rok pracujemy i trenujemy, by właśnie zagrać w tym turnieju. To szczególna impreza, duże wyróżnienie dla ścisłej czołówki - rywalizuje tu przecież tylko 8 najlepszych singlistów i 8 najlepszych par deblowych. Cieszymy się tutaj każdą chwilą. Mamy dwa dodatkowe korty do treningu. Oczywiście, traktują nas inaczej. Jeśli chodzi o zakwaterowanie, możemy zaprosić więcej osób - rodzinę, znajomych. Trzeba powiedzieć, że na naszym meczu byli Hubert [Hurkacz - red.] i Kamil [Majchrzak]. Jestem wdzięczny, że przyjechali, oglądali, wspierali nas. Fajne połączenie, że się wspieramy nawzajem kiedy możemy - cieszy się nasz doświadczony 37-letni zawodnik, który w tenisa chce zawodowo grać tak długo jak to możliwe.

Zwłaszcza, że współpraca z Marcelo Melo jest bardzo owocna. - Dopóki będzie mi to sprawiało frajdę, będę miał motywację, wstawał codziennie i ranking mi na to pozwoli, to będę grać. Mamy za sobą trzeci fantastyczny sezon. Na pewno wyciągniemy wnioski i przyszły rok zapowiada się bardzo atrakcyjnie - powiedział Kubot.

Kubot zdradza jak będzie wyglądała jego środa. - Mniej tenisa. Przygotujemy się taktycznie na następny mecz. Cieszy nas to, że nie będzie żadnych spekulacji w grupie i ten kto wygra ostatni mecz, po prostu wyjdzie z grupy i zagra w sobotę w półfinale. Dla nas obu będzie to rutynowy dzień. Na pewno trzeba się wyspać, przygotować. Dużo czasu spędzę z fizjoterapeutą, będę się też dużo rozciągać i rzucić ostatnie siły, by wszystko było na jak najlepszej drodze właśnie w ten czwartek na korcie - kończy Łukasz Kubot.

A w czwartek rywalami polsko-brazylijskiego duetu będą Amerykanin Rajeev Ram i Brytyjczyk Joe Salisbury.

Dowiedz się więcej na temat: tenis | Łukasz Kubot | ATP Finals

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje