Decyzja Sabalenki o rezygnacji z gry w China Open jest zaskoczeniem, ale w przeszłości zdarzało się już, że po dłuższych wielkoszlemowych zmaganiach Białorusinka rezygnowała z pierwszego turnieju WTA 1000 zaraz po nich. Tak było rok temu po Australian Open, tak było teraz po Wimbledonie, gdy nie przyjechała do Montrealu. Oficjalnym powodem jest "drobna kontuzja", tak napisali w mediach społecznościowych organizatorzy.
Turniej w Pekinie będzie przedostatnim w tym roku rangi WTA 1000. Po nim odbędą się jeszcze takie zawody w Wuhanie. A później te najlepsze zdecydują się zapewne dopiero na występy w WTA Finals w Rijadzie. Sabalenka oraz Świątek zapewniły już sobie grę w Arabii Saudyjskiej.
Decyzja 27-latki z Mińska sprawia jednak, że znów ciekawie zrobi się w rankingu. Od Igi Świątek zależeć będzie, ile punktów zdoła odrobić do swojej najgroźniejszej rywalki.
WTA 1000 w Pekinie. Zmagania w stolicy Chin bez liderki rankingu WTA. Rok temu grała tu w ćwierćfinale
Główna część zmagań zacznie się w stolicy Chin 24 września, finał zaplanowano na 5 października. Według zgłoszeń do imprezy - i obecnego rankingu - numerem jeden miała tam być Aryna Sabalenka, dwójką Iga Świątek, trójką - Coco Gauff.
Dwie pierwsze rywalizują o pozycję najlepszej tenisistki w 2025 roku, choć przewaga zawodniczki z Mińska w oddającym sytuację rankingu WTA Race jest dość wyraźna - to aż 2076 punktów. W tym "zwykłym", aktualnym - aż 3292.
Decyzja Sabalenki sprawia, że wkrótce może to się zmienić. I wszystko tu zależy wyłącznie od Polki. Jeśli Iga wygra WTA 500 w Seulu, pierwszy mecz rozegra w Korei Południowej w czwartek, a później zdobędzie tytuł w Chinach, gdzie była najlepsza w 2023 roku, przewaga liderki w WTA Race spadnie do niespełna 600 punktów.
I wszystko znów rozstrzygać się będzie w Wuhanie i Rijadzie - tam można łącznie wygrać 2500 punktów.

Rok temu Sabalenka dotarła w Pekinie do ćwierćfinału, przegrała go z Karoliną Muchovą. Teraz już na pewno straci wywalczone wówczas 215 punktów. W Wuhanie wywalczyła 1000, w Rijadzie - 400.
Świątek rok temu nie mogła grać w Chinach, była zawieszona po sytuacji związanej z zażyciem skażonej melatoniny w Cincinnati. Wróciła do gry dopiero w Rijadzie, tam - tak jak jej rywalka - zdobyła 400 punktów za dwa zwycięstwa w fazie grupowej WTA Finals.
Rok temu rywalizację w WTA 1000 w Pekinie wygrała Coco Gauff, która dziś traci do Polki tylko 59 punktów. Amerykanka broni jednak tysiąca punktów w Pekinie, 390 za półfinał w Wuhanie i 1300 za triumf w Rijadzie (przegrała jeden mecz w fazie grupowej, dlatego nie 1500). I raczej w najbliższych tygodniach nie będzie zagrożeniem dla naszej zawodniczki w walce o pozycję.













