Aryna Sabalenka ośmieszona w Berlinie. Rywalka Białorusinki ujawniła kulisy
Jessica Pegula w dramatycznych okolicznościach przegrała drugiego seta w meczu z Aryną Sabalenką w ramach półfinału turnieju WTA 500 w Berlinie, po czym ośmieszyła rywalkę, deklasując ją w trzeciej partii. Amerykanka szybko bowiem podniosła się po przegranym tie-breaku, a szczegóły swojej przemiany ujawniła później podczas wywiadu. Jak to się stało, że była w stanie błyskawicznie się podnieść i ograć 6:0 liderkę światowego rankingu? Oto szczegóły.

Sobotni mecz między Jessicą Pegulą a Aryną Sabalenką w ramach półfinału turnieju WTA 500 w Berlinie zapowiadał się emocjonująco i taki faktycznie był. Amerykanka w pierwszym secie triumfowała 6:4, w drugim przegrywała już 2:5, ale zdołała odrobić straty, o losach partii decydował tie-break. W tym tenisistka z Buffalo prowadziła już 3-1, jednak nie miała okazji na to, by szybko postawić "kropkę nad i", bo zaczął padać deszcz, przez co spotkanie przerwano.
Tenisistki wróciły na kort po dwóch godzinach, a przerwa najwyraźniej lepiej podziałała na Białorusinkę, która triumfowała w tie-breaku, doprowadzając do trzeciego seta. I gdy wydawało się, że liderka światowego rankingu pójdzie za ciosem, Pegula wręcz ośmieszyła ją, zgarniając sześć gemów z rzędu i pieczętując awans do finału, w którym zmierzy się z Lindą Noskovą.
Jessica Pegula ograła Arynę Sabalenkę. To było kluczem do zwycięstwa
Jak to się stało, że Pegula mimo przegranej w dramatycznych okolicznościach drugiej partii zdołała wrócić na tak wysoki poziom, że zdeklasowała pierwszą rakietę świata? Szczegóły zdradziła po meczu sama zainteresowana, dając jasno do zrozumienia, że kluczowa okazała się sfera mentalna. Przegrany tie-break nie sprawił bowiem, że straciła panowanie nad sytuacją.
"Jestem dość wyluzowana. Jestem osobą dość opanowaną. Lubię chłonąć wszystko i jestem bardzo świadoma tego, co się dzieje. Dlatego nie jestem przesadnie emocjonalna i myślę, że właśnie tak staram się grać" - zdradziła podczas wywiadu udzielonego na korcie
Wiele osób mówiło mi, kiedy byłam młodsza, że powinnam więcej krzyczeć i skakać. I szczerze mówiąc, wydaje mi się to po prostu marnowaniem energii. Staram się więc po prostu być sobą i tylko to się liczy
Nie oznacza to jednak, że zwycięstwo nad Białorusinką przyszło łatwo. Wręcz przeciwnie, Pegula wprawdzie wiedziała, że do momentu przerwania meczu przez opady deszczu radziła sobie na korcie bardzo dobrze, a zwycięstwo było w zasięgu ręki, jednocześnie jednak miała świadomość, z kim się mierzy. "Ona nie bez powodu jest numerem jeden na świecie i czuję, że pozwoliłam jej na za dużo łatwych zagrań. A ona poszła na całość, tak czasami się dzieje" - tłumaczyła.
Amerykanka podkreśliła, że miała świadomość, jak znaczące może okazać się zwycięstwo po przegranym tie-breaku. "Wiedziałem, że jeśli wygram mecz, będę z siebie naprawdę dumna, z tego, jak się odmieniłam po opóźnieniu spowodowanym deszczem, przerwie i przegranym tie-breaku. Myślę więc teraz, patrząc wstecz, że chociaż chciałabym wygrać w dwóch setach, to i tak jestem równie szczęśliwa, że udało mi się wygrać w trzech setach" - skwitowała.











