Marta Kostiuk i Mirra Andriejewa już trzykrotnie spotykały się ze sobą w sezonie 2026. Podczas turniejów WTA 500 w Brisbane oraz tysięcznika w Madrycie lepsza okazywała się Ukrainka. W trakcie Roland Garros nastał rewanż. Wówczas to Rosjanka zameldowała się w finale, a później sięgnęła po pierwszy wielkoszlemowy tytuł. Rywalizacja pomiędzy obiema tenisistkami zawsze generuje spore emocje, daleko wykraczające poza sferę sportową.
Po losowaniu drabinki imprezy rangi "1000" w Cincinnati istniało spore prawdopodobieństwo, że w stanie Ohio będziemy świadkami czwartej bezpośredniej konfrontacji pomiędzy zawodniczkami. Potrzebowały po dwóch zwycięstw, by stworzyć parę w 1/8 finału rozgrywek. Najpierw do tej fazy awansowała Andriejewa. Na "dzień dobry" pokonała Ołeksandrę Olijnykową 6:1, 6:0, a następnie Janice Tjen - 6:1, 7:6(5).
Później Mirra mogła oczekiwać na to, co zrobi Kostiuk. Ukrainka już w pierwszym meczu w Cincinnati posiadała sporo problemów, musiała wracać ze stanu 0:3 w trzecim secie spotkania z Sofią Kenin. Ostatecznie triumfowała 4:6, 6:3, 7:5. We wtorek również nie miała łatwej przeprawy, mierząc się z rodaczką poprzedniej rywalki. Mowa o Sloane Stephens, czyli mistrzyni US Open 2017. Pojedynek z udziałem podopiecznej Sandry Zaniewskiej, mimo rozegrania zaledwie dwóch partii, trwał aż 140 minut.
WTA Cincinnati: Marta Kostiuk kontra Sloane Stephens w trzeciej rundzie
Mecz rozpoczął się od serwisu Marty. Tenisistka z Odessy już na "dzień dobry" zafundowała sobie problemy, dając się przełamać. W dalszej fazie było nawet 3:1 z perspektywy Stephens. W szóstym gemie Kostiuk odrobiła stratę przełamania, a potem dorzuciła trzecie "oczko" z rzędu i po raz pierwszy znalazła się z przodu. Później panie pilnowały swoich podań. Taka sytuacja utrzymała się aż do dwunastego rozdania. Wtedy Sloane wypuściła z rąk prowadzenie 40-15. Mając dwie piłki z rzędu na tie-breaka, dała się przełamać i w efekcie premierowa odsłona zakończyła się wynikiem 7:5.
W drugiej części potyczki również jako pierwsza "oczko" na returnie zgarnęła Stephens. Od piątego gema zawiązał się festiwal przełamań. Przerwała go dopiero... Kostiuk, podczas jedenastego rozdania. Wcześniej Sloane mogła zamknąć partię przy własnym podaniu, ale nie wykorzystała tej okazji. Podobnie jak w poprzednim secie, decydujące rozstrzygnięcie nadeszło podczas dwunastego gema. Po 140 minutach rywalizacji podopieczna Sandry Zaniewskiej mogła się cieszyć z ciężko wywalczonego zwycięstwa 7:5, 7:5. Dziś będziemy zatem świadkami czwartej bezpośredniej konfrontacji Ukrainki z Mirrą Andriejewą. Mecz zostanie rozegrany nie przed godz. 19:00 czasu polskiego na Champions' Court.

















