Andriejewa aż kipiała ze złości. Rosjance puszczały nerwy, zwrot w Brisbane
Turniej w Brisbane wkracza w decydującą fazę, poznaliśmy już wszystkie ćwierćfinalistki imprezy rangi WTA 500. Ostatnią z nich wyłonił mecz Mirry Andriejewej z Lindą Noskovą, czyli dwóch rozstawionych tenisistek. Spotkanie lepiej zaczęło się dla Czeszki, z kolei Rosjanka reagowała bardzo nerwowo, dając upust swojej złości. W drugiej partii doszło do zwrotu, to 18-latka była górą, doprowadzając do trzeciego seta.

Oczy kibiców tenisa na całym świecie w ostatnich dniach skierowane są na Australię - to właśnie tam, w Sydney i Perth, odbywa się kolejna edycja United Cup - do ćwierćfinału imprezy awansowali m.in. Polacy, którzy o awans zagrają z gospodarzami turnieju. W Brisbane z kolei trwa walka o tytuł WTA 500, którego broni Aryna Sabalenka.
Białorusinka po zwycięstwach nad Cristiną Bucsą i Soraną Cirsteą jest już w ćwierćfinale, w którym zagra z Madison Keys. Miejsce w gronie ośmiu najlepszych tenisistek turnieju zapewniły sobie także inne rozstawione zawodniczki: Jelena Rybakina, Karolina Muchova, Ludmiła Samsonowa i Jessica Pegula.
Ostatnie ćwierćfinalistki wyłoniły spotkania, które rozpoczęły się niemal równocześnie, około południa czasu polskiego. Najpierw na Pat Rafter Arena wybiegły Marta Kostiuk i Amanda Anisimova, następnie walkę o przepustkę do kolejnej rundy na korcie nr 1 rozpoczęły Mirra Andriejewa i Linda Noskova, która w poprzedniej rundzie wyeliminowała Magdalenę Fręch.
WTA Brisbane. Zacięty pierwszy set w meczu Andriejewa - Noskova
Mecz Rosjanki z Czeszką rozpoczął się od czterech szybkich gemów, w których zawodniczki serwujące bez większych problemów broniły podanie. Gra toczyła się bardzo sprawnie, po 11 minutach rywalizacji było już 2:2. Przez długi czas ani Andriejewa, ani Noskova, nie były w stanie wypracować break pointa. Pogromczyni Magdaleny Fręch swoim serwisem "rozstawiała po kątach" młodszą o trzy lata rywalkę, Andriejewa nie pozostawała dłużna, również świetnie spisując się przy własnym podaniu.
Andriejewa żywiołowo reagowała na wydarzenia na korcie, w ósmym gemie po nieczystym uderzeniu piłki, która wylądowała na aucie, zaczęła bezradnie rozkładać ręce i dzielić się uwagami ze swoim teamem. Utrzymała jednak koncentrację i obroniła podanie, na tablicy wyników pojawił się rezultat 4:4.
Rosjanka poszła za ciosem, wygrała dwie kolejne akcje przy podaniu Noskovej. Czeszka odpowiedziała w najlepszy możliwy sposób, bo asem serwisowym oraz forhendem w głąb kortu, którego Andriejewa nie była w stanie już odegrać na drugą stronę siatki. Rosjanka ze złości aż zaczęła uderzać pięścią o nogę, czuła bowiem, że wymyka jej się szansa na przełamanie rywalki. I chociaż po chwili miała dwa break pointy, to Czeszka wyszła z opresji, doprowadzając do stanu 5:4. Po drodze Rosjance kilkukrotnie puściły nerwy, po nieudanych akcjach wymachiwała rakietą, otwarcie wyrażając swoje niezadowolenie.
Triumfatorka ubiegłorocznych singlowych turniejów w Dubaju i Indian Wells dalej jednak grała na wysokim poziomie przy własnym serwisie, kolejnego gema rozegrała wręcz perfekcyjnie. Większych wpadek wystrzegała się też Noskova, która też w końcu doprowadziła do pierwszego przełamania na wagę zwycięstwa w secie (7:5).
WTA Brisbane. Mecz Andriejewa - Noskova wyłonił ćwierćfinalistkę
Rosjanka na porażkę w końcówce zareagowała w swoim stylu, czyli bardzo nerwowo. Świetnie zaczęła jednak kolejną partię, bo od przełamania Noskovej. Czeszka była bliska szybkiej odpowiedzi, ale nie wykorzystała dwóch break pointów. W kolejnym gemie kapitalne akcje przeplatała prostymi wpadkami - zaczęła od asa serwisowego, później popełniła podwójny błąd serwisowy. Finalnie obroniła jednak podanie.
Noskova coraz częściej jednak myliła się przy własnym podaniu, przy stanie 2:4 dla rywalki dała się przełamać po tym, jak popełniła podwójny błąd serwisowy. Przy stanie 5:2 Andriejewa serwowała po zwycięstwo w secie, ale ponownie dawała się ponieść emocjom.
18-latka nie wykorzystała pierwszej piłki setowej, sama broniła break pointów, a po nieudanych akcjach głośno komentowała wydarzenia na korcie. Ostatecznie dała się przełamać, przedłużając tym samym szansę Noskovej na zwycięstwo w secie. A gdy Czeszka kolejnego gema zaczęła od asa serwisowego, ze złości odegrała piłkę w bandy. Ten gem był zresztą popisem Czeszki. 12. rakieta świata nie zdołała jednak już odwrócić losów seta, ten padł łupem jej rywalki (4:6).
Noskova trzeciego seta rozpoczęła od bezbłędnego gema serwisowego, Andriejewa nie bez problemów, ale również obroniła podanie. Dalej gra toczyła się gem za gem aż do stanu 3:3, wówczas to Czeszka dała się przełamać, a Rosjanka znalazła się na dobrej drodze do zwycięstwa. Jej rywalka odpowiedziała jednak przełamaniem powrotnym, po chwili obroniła podanie. Andriejewa przy stanie 4:5 dla rywalki serwowała pod presją, początkowo świetnie sobie z nią radziła, bo zaczęła od posłania asa. W kolejnej akcji już tak precyzyjna nie była, a gdy popełniła podwójny błąd serwisowy, Czeszka znalazła się dwie piłki od zwycięstwa w meczu.
Rosjanka miała dalej problemy z opanowaniem emocji, kilkadziesiąt sekund później Noskova wypracowała pierwszą piłkę meczową. Wymianę zakończyła jednak zagraniem w siatkę, utrzymując rywalkę "przy życiu". Ta dorzuciła jeszcze asa, doprowadzając do równowagi, później jeszcze błysnęła przy siatce, pieczętując zwycięstwo w gemie. Wynik 5:5 oznaczał, że czeka nas emocjonująca końcówka. W tej Andriejewa poszła za ciosem, bo przełamała rywalkę i stanęła przed szansą, by przy własnym serwisie postawić "kropkę nad i". Szansy już z rąk nie wypuściła, po ponad dwóch godzinach gry wygrała 2:1 (5:7, 6:4, 7:5), meldując się w ćwierćfinale, w którym zagra z Martą Kostiuk.















