Reklama

Reklama

Alicja Rosolska: Z Kuzniecową wygrałam w czasach juniorskich

Grałam zarówno przeciwko Swietłanie Kuzniecowej, Anastazji Pawliuczenkowej jak i Witalii Diaczenko. Nigdy nie miałam okazji wystąpić naprzeciw Marii Szarapowej - powiedziała Alicja Rosolska, reprezentantka Polski na mecz I rundy Grupy Światowej Pucharu Federacji przeciwko Rosji, który odbędzie się 7-8 lutego w Kraków Arenie.

Interia: Czy tenis był jedyną dyscypliną sportu, którą chciała pani uprawiać?

Reklama

Alicja Rosolska: - Nie do końca. Chodziłam do szkoły sportowej i tam uprawiałam wiele innych dyscyplin: głównie lekkoatletykę, ale grałam też w koszykówkę, piłkę ręczną i siatkówkę. Miałam do czynienia z różnymi sportami, ale wybrałam tenis.

Co zadecydowało?

- Tenis podoba mi się najbardziej, a ponadto moja mama jest też jego trenerką, więc miałam go we krwi.

Pani gra głównie debla. Dlaczego wybrała pani tę formę tenisa.

- Od samego początku miałam dużo większą frajdę z grania debla, ponieważ jest on bardziej interesujący, więcej się dzieje na korcie. Nie ukrywam, że miałam też lepsze wyniki w deblu. Jak jeździłam na turnieje, to zwyciężałam w grze podwójnej, a w singlu dochodziłam do ćwierćfinałów czy półfinałów. Gdy więc przyszedł czas seniorski, dostałyśmy szansę zagrania w turnieju WTA w Sopocie razem z moją byłą partnerką Klaudią Jans, gdzie doszłyśmy do finału. Wtedy głównym sponsor tej imprezy, Prokom, zaproponował, że może nas wspomóc. Naszym głównym celem były igrzyska olimpijskie w Pekinie. Postanowiłyśmy spróbować i skoncentrować się tylko na deblu. Wystarczył jeden rok występowania tylko w grze podwójnej, by nasze rankingi singlowe spadły, nie mogłyśmy się już "łapać" do turniejów. I potem nie miałyśmy już wyjścia. Z kolei w deblu zaczęłyśmy iść w górę, występować w imprezach Wielkiego Szlema i tak zostało.

Wygrała pani trzy turnieje WTA w deblu, ale w parze z Klaudią Jans-Ignacik tylko jeden i to wcale nie ten pierwszy.

- Z Klaudią grałyśmy przez prawie osiem lat, z dwoma małymi przerwami. Czasami jednak tak w życiu bywa, że właśnie przerwa daje świeżej energii i gdy zagrałyśmy oddzielnie, zdobyłam akurat pierwszy tytuł z Ligą Dekmeijere w Chile, z czego bardzo się cieszyłam. Potem wygrałam też jednak turniej z Klaudią (w hiszpańskiej Marbelli - przyp. red.).

Czy grała pani przeciwko którejś z Rosjanek, z którymi ewentualnie możecie zagrać w deblu?

- Grałam zarówno przeciwko Swietłanie Kuzniecowej, Anastazji Pawliuczenkowej jak i Witalii Diaczenko. Nigdy nie miałam okazji wystąpić naprzeciw Marii Szarapowej.

I jak wypadła pani na tle tych rywalek?

- Przeciwko Pawliuczenkowej grałam kilka razy, ale żeby coś dokładniej powiedzieć, musiałabym sprawdzić w internecie, bo nie pamiętam wszystkich meczów. W ostatnim spotkaniu przegrałam z nią w Miami. Z Kuzniecową ostatni raz grałam na Ronaldzie Garrosie, jeszcze z Klaudią u boku, i też przegrałyśmy, ona grała w parze z Wierą Zwonariową. Z kolei jeszcze w czasach juniorskich, grając razem z Martą Domachowską, pokonałam Kuzniecową.

Jaki będzie wynik meczu Polska - Rosja?

- Bardzo chciałabym, żebyśmy wygrały i to najlepiej do zera, ale zobaczymy jak wyjdzie.

Klaudia, zapytana przeze mnie, powiedziała, że być może nie trzeba będzie wcale debla rozgrywać. Pani też wolałaby nie wychodzić na kort?

- Mamy taką fajną sytuację, że debel będzie rozgrywany nawet przy wyniku 3-0, tylko w trochę krótszej formie.

Rozmawiał: Paweł Pieprzyca


Dowiedz się więcej na temat: Alicja Rosolska | Klaudia Jans-Ignacik | Puchar Federacji

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama