Alcaraz w Madrycie, setki kibiców na trybunach. Hiszpan w nieznanej dla siebie roli
Turnieju Mutua Madrid Open zmierza do szczęśliwego końca. Od początku imprezy w stolicy Hiszpanii nie oglądaliśmy Carlosa Alcaraza. Hiszpan nabawił się kontuzji nadgarstka. Na cztery dni przed finałem niespodziewanie zjawił się w Madrycie. Przywitały go setki kibiców, oklaski i wyczekiwanie na autografy. Cel tej wizyty był jednak inny niż tylko spotkanie z fanami.

Obecny sezon w męskim tenisie rozpoczął się od wielkiego wydarzenia. Carlos Alcaraz dokonał tego, o czym mówił od kilku miesięcy. Hiszpan przyjechał do Melbourne, aby wygrać pierwszy raz w swojej karierze Australian Open. Swoje deklaracje spełnił na korcie, choć trudności nie brakowało.
22-latek w wielkim finale pokonał Novaka Djokovicia. Tym samym jako najmłodszy zawodnik w historii skompletował karierowego Wielkiego Szlema. Po triumfie w Melbourne Alcaraz wygrał także turniej rangi ATP 500 w Dosze. Od tego momentu zaczęły się zupełnie nieoczekiwane kłopoty.
Alcaraz w Madrycie. Historyczny dzień
Alcaraz przegrał w półfinale Indian Wells, w trzeciej rundzie Miami, a w Monaco poległ w finale z Jannikiem Sinnerem. Włoch odebrał mu nie tylko tytuł, ale także pozycję lidera rankingu ATP. Kilka dni później 22-latek nabawił się poważnej kontuzji nadgarstka w pierwszym meczu turnieju w Barcelonie.
W związku z nią wycofał się z rywalizacji w Katalonii, a potem także z ukochanego turnieju ATP 1000 w Madrycie. Rozpoczęła się walka z czasem o występ w Roland Garros. Szybko stało się jednak jasne, że Alcaraz nie będzie mógł bronić tytułu w Paryżu. W trakcie pierwszego meczu Sinnera w Madrycie Hiszpan podzielił się tą smutną informacją.
Kibice w Madrycie swoje zainteresowanie przenieśli więc na młodego Rafę Jodara. Hiszpan poległ w ćwierćfinale właśnie z Sinnerem. Fani dzień później dostali niespodziewaną niespodziankę właśnie ze strony Alcaraza. Siedmiokrotny mistrz Wielkiego Szlema pojawił się bowiem w kompleksie La Caja Magica.
Cel tej wizyty był jasny. Wicelider rankingu ATP przybył do Madrytu, aby na własne oczy zobaczyć debiut swojego 14-letniego brata - Jaime w turnieju dla chłopców do lat 16. Alcaraz zasiadł w boksie razem ze swoim tatą oraz trenerem młodszego brata i z pasją kibicował mu, gdy ten walczył z Polem Tabueną.
Młodszy brat wielkiego hiszpańskiego gracza pokonał swojego rywala 6:3, 6:3 i po meczu dostał oklaski od samego Carlitosa. 22-latek tradycyjnie poświęcił także sporo czasu zgromadzonym pod kortami kibicom. Nie można wykluczyć, że Alcaraz pojawi się także na kolejnym meczu brata.











