Alarm w Berlinie o 3:00. Gauff musiała uciekać. Służby natychmiast wezwane na miejsce
Sezon na kortach trawiastych rozkręca się na dobre. W tym tygodniu rozgrywany jest m.in. turniej rangi WTA 500 w Berlinie. Do stolicy Niemiec przybyło sporo tenisistek ze ścisłej światowej czołówki. Jedną z nich jest Coco Gauff. Wczoraj Amerykanka zainaugurowała swój udział w tegorocznej edycji imprezy, od rywalizacji w deblu. Dzisiaj czeka ją premierowy występ w singlu. W nocy 22-latkę spotkała jednak bardzo przykra sytuacja. Oto co się wydarzyło u naszych zachodnich sąsiadów.

Coco Gauff nie zdołała obronić tytułu w tegorocznym Roland Garros. Amerykanka odpadła z imprezy już na etapie trzeciej rundy, przegrywając po trzysetowym boju z Anastazją Potapową. Tenisistka z USA wypadła z czołowej piątki rankingu WTA, obecnie plasuje się na siódmym miejscu. Zobaczymy, jak poradzi sobie na kortach trawiastych, gdzie w zeszłym sezonie zdobyła niewielką liczbę punktów.
Jako formę przygotowań do Wimbledonu, 22-latka wybrała turniej WTA 500 w Berlinie. Gauff zdecydowała, że wystąpi zarówno w singlu, jak i deblu. Wczoraj razem z Jessicą Pegulą pokonały parę Anastazja Potapowa/Diana Sznajder 7:6(4), 6:4 i awansowały do ćwierćfinału gry podwójnej. Na dziś zaplanowano mecz Coco o miejsce w najlepszej "8" singla. W 1/8 finału trafiła na Hiszpankę - Paulę Badosę.
Nieprzespana noc Coco Gauff w Berlinie
Na kilkanaście godzin przed tym starciem doszło do przykrego incydentu z udziałem Amerykanki. Została obudzona tuż po godz. 3:00, bowiem w jej hotelu uruchomił się alarm przeciwpożarowy i musiała szybko opuścić budynek. Całe zajście uwieczniła Eva Lys, która wczoraj pokonała naszą Magdalenę Fręch. Niemka wrzuciła na swoją relację na Instagramie zdjęcie, jak znajduje się na zewnątrz w towarzystwie zawodniczki ze Stanów Zjednoczonych oraz Alexandry Eali. "godz. 3:00 - test sprawności alarmu przeciwpożarowego" - napisała tenisistka gospodarzy.

Gauff oraz reprezentantka Filipin pozowały na tle wozu strażackiego i próbowały robić dobrą minę, ale wewnątrz z pewnością nie było im do śmiechu, bowiem rytm snu został mocno zaburzony. W najgorszej sytuacji znalazła się Eala, gdyż jej mecz wyznaczono jako pierwsze spotkanie dnia, już o godz. 11:00. O tej porze Alexandra miała się zmierzyć z Donną Vekic - triumfatorką ubiegłotygodniowych zmagań WTA 500 w londyńskim Queen's Club. Stawką potyczki jest możliwość rywalizacji o ćwierćfinał z rozstawioną z "2" Jeleną Rybakiną.
Lys jako jedyna z tego trio ma wolną środę. Jej starcie z Eliną Switoliną odbędzie się dopiero jutro. Coco zobaczymy dziś na korcie, ale Amerykanka ma jeszcze okazję, by nadrobić stracony czas snu. Pojedynek z Paulą Badosą wystartuje nie przed godz. 15:30. Na koniec dnia na Steffi Graf Stadion zaprezentuje się Aryna Sabalenka. Początek meczu z Jekateriną Aleksandrową wyznaczono nie przed godz. 17:30.


















