Reklama

Reklama

Agnieszka Radwańska zabrała głos po wygranej na Wimbledonie. Będzie finał?

Agnieszka Radwańska wystąpiła na Wimbledonie i razem z Jeleną Janković zwyciężyła w pierwszym meczu turnieju legend. Polka zaprezentowała niezłą formę, co nie uszło uwadze nie tylko publiczności, ale i rywalek, które głośno komentowały jej zagrania. Po spotkaniu "Isia" zabrała głos. "Dziewczyny śmiały się w szatni, żebym coś zepsuła, bo tak dalej nie może być. Pytały też, co ja tutaj robię i mówiły, że pomyliłam turniej, bo powinnam tu grać normalnie w debla, bo to inny poziom" - komentowała. Dodała, że marzy jej się finał rozgrywek z duetem Martina Hingis - Kim Clijsters.

Co prawda od 2018 roku Agnieszka Radwańska jest na sportowej emeryturze, ale co jakiś czas bierze czynny udział w tenisowych imprezach. 23 lipca na krakowskiej Tauron Arenie zmierzy się na korcie z Igą Świątek. Dochód z biletów zostanie przekazany na pomoc Ukrainie. Lecz zanim to, "Isia" pojechała do Londynu, by... wystartować na Wimbledonie.

Polka, w duecie z Jeleną Jankovićpokonała włoskie zawodniczki Flavię Pennettę i Francesce Schavione 6:4, 6:3. Spotkanie obfitowało w żarty i zabawne wymiany zdań, ale także w dobre zagrania. Efektownie zaprezentowała się zwłaszcza Radwańska, która raz po raz nagradzana była brawami publiczności. Jej formę doceniały również przeciwniczki. "Dlaczego ona nie gra w tourze?!" - śmiała się Pennetta.

Reklama

Po meczu polska tenisistka zabrała głos i opowiedziała, jak czuła się na londyńskim korcie.

Mistrzyni kibicowała mistrzyni. Piękne wsparcie dla Agnieszki Radwańskiej

Agnieszka Radwańdska podsumowuje występ na Wimbledonie: "Jest takie poczucie, żeby się sprawdzić"

"Czutka dalej jest. Nie było źle. Dziewczyny śmiały się w szatni, żebym coś zepsuła, bo tak dalej nie może być. Pytały też, co ja tutaj robię i mówiły, że pomyliłam turniej, bo powinnam tu grać normalnie w debla, bo to inny poziom. Grało mi się dobrze. Oby tak dalej. Małe wyzwanie jest. Nie gramy na serio, ale jednak jest takie poczucie, żeby się sprawdzić" - powiedziała Agnieszka cytowana przez Sport.pl.

Przyznała, że było trochę śmiechu, ale równocześnie każda z tenisistek chciała zaprezentować się jak najlepiej. "Zmieniałyśmy z Jeleną strony, kombinowałyśmy. Cały czas była mowa, co tu zrobić, żeby zdobyć przełamanie i wygrać, bo o to tu jednak chodzi. Nie jesteśmy w tourze, nie na wysokiej stawki, ale jednak jest to rywalizacja. Zawsze lepiej wygląda i człowiek się lepiej czuje, gdy schodzi z kortu jako zwycięzca" - dodała "Isia".

Miała okazję przyjrzeć się przez chwilę treningowi Martiny Hingis i Kim Clijsters, które również biorą udział w turnieju legend Wimbledonu. Była pod wrażeniem. "To z pewnością najlepsza para turnieju legend. Fajnie byłoby zagrać z nimi w finale" - podsumowała Radwańska.

Tak żyje Agnieszka Radwańska po zakończeniu kariery. Zagra na Wimbledonie

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL